Suunto Core 2 to przede wszystkim narzędzie outdoorowe. Ma wysokościomierz, barometr, kompas, alarm burzowy i baterię działającą do 15 miesięcy. Nie posiada GPS, nie mierzy tętna ani nie można wybrać na nim monitorowania aktywności. I właśnie w tym tkwi jego największa zaleta. Jest prosty, ale ma w sobie wszystko, czego tak naprawdę potrzebujesz.
Wygląd – nadal duży, surowy i outdoorowy
Suunto nie próbowało z Core 2 zrobić eleganckiego zegarka lifestyle’owego. I dobrze. Koperta ma około 49 mm średnicy i 14,8 mm grubości, więc jest to spory zegarek. Chociaż na co dzień używam zegarka o średnicy koperty 51 mm, więc Core wydaje mi się malutki.
Duży okrągły ekran, pięć fizycznych przycisków, które można bez problemu wcisnąć w rękawiczkach, podczas deszczu, w błocie czy na zimowym szlaku. Nowe przyciski są też większe niż w poprzedniej generacji.
Jedną z największych bolączek starego Core była czytelność ekranu. Suunto wyraźnie postanowiło poprawić właśnie ten element. Core 2 otrzymał monochromatyczny ekran LED dot-matrix, który według producenta jest około 40% jaśniejszy niż w pierwszej generacji. I faktycznie napisy, cyfry i symbole wyświetlane na zegarku są bardzo czytelne.
Dodano także możliwość wyboru czerwonego lub zielonego podświetlenia, które nie są agresywne dla oka. Czerwone podświetlenie nie jest tylko efektownym gadżetem. Podczas nocnych działań pomaga zachować adaptację wzroku do ciemności. Przydaje się podczas biwakowania, nocnej turystyki, obserwacji nieba czy pracy w terenie. To drobny detal, ale doskonale wpisujący się w filozofię zegarka outdoorowego.
Jeden minus podświetlenia – po włączeniu działa 5 sekund. Nie jestem w stanie wyłączyć go szybciej ani wydłużyć czasu podświetlania.
Pasek – coś tak prostego, wydawałoby się, że już nic więcej nie można wymyślić. A jednak. Suunto na końcówce silikonowego paska umieściło malutki pin, który wchodzi w otwory na całej długości paska, dzięki czemu blokujemy końcówkę, która nam się nie odgina, nie haczy i jest mniejsze ryzyko odpięcia się zegarka. Naprawdę muszę przyznać, że pozytywnie zaskoczyło mnie to rozwiązanie.
Bateria zamiast akumulatora?
Producent deklaruje do 15 miesięcy działania na jednej baterii CR3032. Co ważniejsze – nie jest to akumulator, który po kilku latach zaczyna zauważalnie tracić pojemność. Baterię można samodzielnie wymienić. Jednak do wymiany baterii należy się przygotować, ponieważ czekają nas do odkręcenia 4 malutkie śrubki. Podejrzewam, że jest to wymóg techniczny, aby zegarek mógł zwiększyć swoją wodoszczelność.
Dlaczego bateria, skoro większość dzisiejszych zegarków szybko i wygodnie podłączamy do ładowania? Wyobraźmy sobie kilkutygodniowy wyjazd samochodem po Skandynawii, trekking, wyprawę survivalową, kilkudniowy biwak albo pracę z dala od gniazdek. Podczas takich aktywności raczej kiepsko sprawdzi się model, który wymaga źródła prądu średnio co dwa/trzy dni przy intensywnym użytkowaniu jego funkcji.
Przy Core 2 nie myślisz o procentach baterii. Nie włączasz trybu oszczędzania. Nie zastanawiasz się, czy wieczorem trzeba podłączyć zegarek do powerbanku. Po prostu go nosisz.
Aczkolwiek jeśli planujesz dłuższą wyprawę i chcesz polegać na zegarku, a użytkujesz go już powyżej 12 miesięcy, to ja bym jednak na wszelki wypadek wymieniła baterię na nową. Wprawdzie zegarek jest wyposażony w małą ikonę poziomu baterii, ale w przypadku mojego jeszcze nie drgnęła, więc dopiero po kilkunastu miesiącach użytkowania byłabym w stanie realnie powiedzieć, na ile dokładny i przydatny jest to wskaźnik.
Wysokościomierz i barometr, czyli po co właściwie kupuje się Suunto Core 2
Core 2 potrafi określać wysokość na podstawie zmian ciśnienia atmosferycznego oraz obserwować trendy ciśnienia. W praktyce barometr jest jednym z najbardziej niedocenianych narzędzi podczas pobytu w górach czy poza cywilizacją.
Gwałtowny spadek ciśnienia może sygnalizować pogorszenie pogody, co jest szczególnie niebezpieczne w wyższych partiach gór czy w eksponowanym terenie. Core 2 posiada alarm burzowy, a Suunto deklaruje, że w nowej generacji poprawiono sposób filtrowania danych, dzięki czemu alarm ma generować mniej fałszywych ostrzeżeń. Jest to piskliwy dźwięk, którego na pewno nie przeoczycie.
Zegarek przechowuje także historię zmian ciśnienia. Gdy wejdziemy w tryb BARO, na dolnym pasku wyświetlacza prezentowany może być wykres z ostatnich 24 godzin z próbkami zapisywanymi co 30 minut.
Łącząc obserwację zmian ciśnienia z rodzajem chmur na niebie, jesteśmy w stanie określić, czy dalsza wędrówka ma sens, czy lepiej na chwilę obecną poszukać schronienia. Dla świadomego turysty jest to znacznie bardziej użyteczna informacja niż kolejny wykres „Body Battery”.
Kompas w zegarku? Hit czy kit?
Core 2 wyposażono w elektroniczny kompas z możliwością ustawienia deklinacji magnetycznej. Urządzenie posiada ruchomą tarczę obrotową, która odpowiada funkcji limbusa w tradycyjnym kompasie. Daje nam to możliwość używania kompasu w dwóch trybach – wcześniej wspomnianym, tradycyjnym oraz monitorowania kursu, czyli blokady wybranego namiaru.
W tym drugim namierzamy strzałką dany punkt charakterystyczny, na który chcemy się kierować, blokujemy namiar i podążamy według wskazań zegarka. W górnej części wyświetlacza pojawiają się symbole, w prawo lub lewo korygujące nasz kierunek marszu oraz symbol wskazujący prawidłowy namiar.
Aczkolwiek tutaj postawię duży przecinek. Producent podaje dokładność do 1 stopnia. Jestem tradycjonalistką i wyznaję zasadę, że nie należy kompasu w zegarku traktować jako podstawowego narzędzia do nawigacji. Jest to pewnego rodzaju zapas, jednak moim zdaniem nic nie zastąpi klasycznego kompasu płytkowego czy busoli.
Wszystko zależy od naszych potrzeb i charakteru wędrówki. Jeśli chcemy robić precyzyjne marsze na azymut, używajmy tradycyjnych narzędzi. Zegarek nigdy nie będzie służył do naprowadzania artylerii 😉
W tym miejscu chciałabym też jeszcze raz podkreślić – Suunto Core 2 NIE ma GPS-u. Nie wyświetli mapy. Nie zapisze dokładnego śladu naszej wycieczki. Nie poprowadzi zakręt po zakręcie do samochodu. Dla jednych to wada zegarka, porównując go do dużo bardziej zaawansowanych modeli Suunto. Dla mnie, jako survivalowca i instruktora w tej dziedzinie, prywatnie włóczykija, to wielka zaleta. Dlaczego?
Ponieważ nie jestem uzależniona od kabli i powerbanków, które ważą i zajmują miejsce. Zegarek nie rozładuje mi się po 10 godzinach użytkowania, co nieraz miało miejsce w innym modelu innego producenta, który posiadam prywatnie, a który przez ilość funkcji pożera baterię podczas aktywności terenowych.
Zegarek outdoorowy. Ale czy tylko?
Suunto Core kojarzy się głównie z produktem wspierającym wędrowców, podróżników czy bushcraftowców. Model Core 2 poszedł dalej. Zegarek zyskał większą wytrzymałość względem poprzednika po to, aby wyjść naprzeciw oczekiwaniom współczesnego pola walki i potrzebom żołnierzy.
Wodoszczelność wzrosła z 3 ATM w poprzedniku do 10 ATM. Core 2 został również poddany testom zgodnym z wojskowym standardem MIL-STD-810H. To istotna zmiana. 10 ATM sprawia, że zegarka nie trzeba obsesyjnie chronić przed wodą.
Deszcz, przeprawa przez rzekę czy pływanie przestają być problemem. Poza wytrzymałością należy zwrócić uwagę na fakt, że zegarek (poza funkcją Bluetooth, która służy jedynie do połączeniu z aplikacją i ewentualnej aktualizacji czasu i która normalnie jest wyłączona) jest w pełni „analogowy”.
Nie emituje żadnych sygnałów czy fal radiowych, przez co nie będzie zdradzał pozycji żołnierza. Ponadto, względem poprzednika, Core 2 jest bardzo dobrze widoczny w noktowizji.
Co jeszcze dostajemy w zegarku?
Core 2 oferuje kilka prostych funkcji, które podczas wyjazdów faktycznie mają sens. Informacje o wschodzie i zachodzie słońca pomagają zaplanować godzinę wyjścia i powrotu. Fazy księżyca mogą przydać się podczas planowania nocnych marszów czy biwaków. Jesteśmy w stanie określić, czy będzie to ciemna, czy jaśniejsza noc.
Jest także stoper, minutnik, alarm, druga strefa czasowa oraz licznik kroków. Nie przywiązywałabym się jednak zbytnio do tej ostatniej funkcji. Znów traktuję to jako orientacyjną ilość, a nie pewnik. Jeśli zależy nam na bardziej precyzyjnej odległości, lepiej jest liczyć parokroki, jeśli oczywiście znamy swój przelicznik i jesteśmy w tym choć trochę doświadczeni.
Suunto Core 2 czy smartwatch?
To trochę tak, jak porównywać terenówkę z kombi. Jedno i drugie jest samochodem, ale powstało do zupełnie innych zadań.
Core 2 nie próbuje konkurować liczbą funkcji. Jego przewagą ma być prostota, odporność, niezależność i czas pracy. Moim zdaniem jest to naprawdę dobra propozycja dla wszystkich osób spędzających czas w tak zwanym outdoorze.
Ogromnym atutem tego zegarka jest także cena – poniżej 800 zł. Za smartwatcha trzeba dać nawet kilka razy więcej, a bądźmy ze sobą szczerzy – czy każdy z nas tak naprawdę jest w stanie w pełni wykorzystać możliwości takich zegarków?
Dziękujemy Suunto za przekazanie zegarka Core 2 do testów. Zegarek dostępny jest w cenie 769 zł na w sklepie Aktywny Nadgarstek.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.