Wstęp
Początkowo, miałem zamiar napisać po prostu pean pochwalny na temat pewnej marki butów, które sam – w różnych odsłonach – noszę od kilku lat. Stwierdziłem jednak, że nie miałoby to większego waloru poznawczego, więc postanowiłem moimi ulubionymi buciorami zilustrować poradnik. Może się on okazać również narzekalnikiem, bo czasem nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Jeżeli pomyślisz, czytelniku/czytelniczko, że ten materiał napisany jest po to, żeby lokować produkt, mylisz się. Kolejność była odwrotna. Najpierw świadomość moich oczekiwań w stosunku do butów, potem widok zbrodni przeciwko bezpieczeństwu na szlaku, na koniec zetknięcie z konkretną marką obuwia, która jak dotąd te oczekiwania spełnia.
Zdjęcie – dbt003: Turysta w pionierkach, zdjęcie z roku 1937. Fot: A. Jankowski, “Światowid” nr 31/677 z 31.07.1937, NAC, domena publiczna
Mit złotego wieku
Kiedyś to było… Za moich czasów… Kiedy ja byłem dzieckiem… Nieraz słyszymy takie wstępy i tutaj też można by podobny zastosować. Kiedyś, dawno temu powstała idea turystyki. Potem zaczęły powstawać buty dla turystów. W czasach, kiedy turystyka w Polsce rozkwitała (lata 30., potem 60. I 70.), nie było dużego wyboru. Nikt nie robił innych butów w góry, innych na tereny podmokłe, a jeszcze innych na pustynię. Wczesne buty turystyczne były wzorowane na wojskowych, tylko z krótszą cholewą, najczęściej skórzano-gumowe, sznurowane. Tak zwane pionierki. I wiecie co? Na zmianę z osławionymi opinaczami wystarczały, niezależnie od terenu. To jedno z moich oczekiwań w stosunku do terenowych butów: uniwersalność. A niełatwo ją znaleźć wśród gąszczu ofert różnych marek i super-ultra-jeszcze-nowszych technologii ABC-ZHP-XZT-EKG-mud eater. Ten gąszcz powoduje, że trzeba się dobrze zastanowić, czego my właściwie oczekujemy.
Ratownicy TOPR podczas akcji. W noszeniu porządnych butów terenowych chodzi właśnie o to, żeby nie musieć ich wzywać. Fot: J. Pocztarski, Internet, lic. CC BY-SA 3.0
Dlaczego to ważne?
Wiele osób nie docenia, jak ważne jest dobre obuwie terenowe. W ten sposób powstają tak absurdalne obrazki jak drużyna przygotowana na grę terenową w górach obuta w trampki albo ktoś zakładający adidasy przeznaczone na deskorolkę (tak, piszę z doświadczenia). Aby docenić rolę dobrych butów, trzeba sobie zdać sprawę z tego, jaką funkcję mają one pełnić. Jest to przede wszystkim zadanie ochrony naszych stóp. I nie, nie przed spoceniem się – przede wszystkim przed urazami mechanicznymi. Dodatkowo dobre buty chronią tak naprawdę całą nogę przed następstwami na przykład pośliźnięć. Jak to działa? Podeszwa buta chroni podbicie stopy. Wyobraźcie sobie, że idziecie po kamieniach w jakichś górach albo że macie przejść przez podmokłą łąkę, w której tkwią połamane gałęzie. Naprawdę chcielibyście iść na cienkiej, gumowej podeszwie wykonanej z myślą o parkiecie sali gimnastycznej? A teraz: niech kamienie będą mokre po deszczu. Poślizg gwarantowany. Korpus buta ma nas chronić przed wilgocią i również przed urazami spowodowanymi na przykład przypadkowym kopnięciem w kamień albo korzeń. Znów zapytam: czy płótno albo cienkie, nylonowe tworzywo sztuczne spełni te funkcje? Cholewa, nieważne czy niska, czy wysoka, ma stabilizować staw skokowy, aby nie dopuścić do jego zwichnięcia, skręcenia czy innego uszkodzenia.
Oczywista oczywistość
Ja wiem, że większość z czytelników i czytelniczek zapewne o tym wie, ale może pokażecie ten akapit komuś innemu. Czasem (to eufemizm) odnoszę wrażenie, że ludzie nie zdają sobie sprawy z faktu, że w lesie, w górach, na bagniskach NIE MA ASFALTU. Nie ma chodnika. Muldy, korzenie, doły, kamienie, nierówności każdego kształtu i każdej wielkości, rozmieszczone chaotycznie, jak tam wyobraźnia Matki Natury zechciała. Wilgoć na kamieniach, na ściółce, na mchu… Gliniasty grunt, piaszczysty grunt, kamienisty grunt, podmokły grunt, chlup – głębokie błoto, łup – jakiś kamień. Leśne ścieżki i przełaje to nie są parkowe alejki. Górskie szlaki też nimi nie są, choć przy ilości schodów w polskich górach może się tak wydawać. Wystarczy trochę wody i na miękkiej gumie tracimy przyczepność. Pół biedy, jeśli to następuje na płaskim terenie. A teraz wyobraź sobie, że idziesz trawersem ponad ostrym stokiem. Powiedzmy to sobie otwarcie, choć nie do każdego to dotrze: odpowiednie obuwie, może uratować ci życie. I nawet nie będziesz o tym wiedział/wiedziała, bo po prostu NIE pośliźniesz się nad tą przepaścią. A jeżeli zdarzy ci się to, gdy będziesz iść w adidaskach, na zmądrzenie może już nie być czasu.
Wybierając się w teren, tego typu obuwie pozostawiamy w domu albo przynajmniej w bagażniku samochodu. Fot. J. Hastings, Internet, lic. CC BY-SA 2.0
Jak się tego NIE ROBI w terenie
Uwaga, zaczynam narzekalnik oparty na kilku latach obserwowania tego, jak się ubierają uczestnicy moich zajęć – zarówno młodzież, jak i dorośli. W przypadku młodzieży to tak naprawdę narzekanie na dorosłych, którzy wiedząc, że posyłają dzieciaki na obóz survivalowy, nie myślą o obuwiu. Pierwszy, czyli najwyższy poziom obuwniczej zbrodni przeciwko bezpieczeństwu na szlaku, to klapki i sandały. Ludzie, naprawdę? Ja wiem, że istnieją sandały turystyczne, sam takie mam i bardzo je cenię, ale u uczestników zajęć jeszcze takich nie widziałem. A klapki jak prosto z basenu – tak. Albo japonki. No i crocsy. Przecież to nie chroni stopy przed niczym poza przepoceniem, a podeszwy ślizgają się na wszystkim, co jest choć trochę wilgotne. Poziom drugi, widywany najczęściej, to trampki i tenisówki. Znów stawiam im te same zarzuty i każdy wie, że wina dawno została udowodniona: cienka, gumowa podeszwa i miękka tkanina. Nawet te wysokie trampki nie nadają się w góry ani do lasu. To buty na bieżnię, na salę gimnastyczną, na kort, do parku, ale nie w teren. Przekleństwem ostatnich lat stały się adidasy na deskorolkę. Zwykle mają dość sztywny korpus, więc zdają się pasować. Ale przecież mają zupełnie płaską, ledwo żłobioną podeszwę! Deskorolki są wykonywane ze specjalnie fakturowanego tworzywa, żeby buty lepiej się trzymały. Widzieliście kiedyś fakturowane specjalnie pod wasze buty kamienie albo korzenie? A te sztywne korpusy deskorolkowych adidasów wcale nie są szczególnie twarde i grube. Jedyne znane mi z praktyki własnej buty sportowe, które od biedy nadają się w teren, to biegówki, które zwykle mają niezły bieżnik i dość grubą, sprężystą, choć miękką podeszwę. W góry bym w takich butach iść nie chciał, ale do równinnego lasu ostatecznie można. No, chyba że będzie mokry, bo jeszcze nie widziałem biegówek, które by wytrzymały test mokrej trawy (choć tu mogę się mylić, nie jestem na bieżąco z butami sportowymi). Jakiś czas temu zacząłem spotykać w sklepach adidasy z softshelu i te są nawet do przeżycia, choć te, które miałem okazję poznać osobiście, miały dla mnie za miękką podeszwę. Podsumowując: cienkie, słabo żłobione, gumowe podeszwy dyskwalifikują buty z użycia terenowego. Miękki, cienki korpus też. Brak cholewy niekoniecznie, bo tu jeszcze jest pytanie o wysokość korpusu. Przejdźmy do kolejnego etapu.
Co zatem brać?
Dobra, wiemy już czego unikać. No to czego w takim razie szukać? Buta solidnego, z mocnym korpusem, najlepiej z cholewą, na solidnej, wybieżnikowanej podeszwie, możliwie nieprzemakalnego lub po prostu odpornego na wilgoć, oddychającego, relatywnie lekkiego. Kopa wymagań, nie? No cóż, szukamy butów, które będą chroniły nasze zdrowie, a być może życie. Nie ma co odpuszczać i zadowalać się półśrodkami, szczególnie kiedy wybieramy się w góry. Swoją drogą, na pocieszenie powiem, że jeśli buty sprawdzają się w górach, to w lasach, nawet bardzo gęstych lub podmokłych, też będą wystarczające. W skrócie – bo zaraz rozwinę myśl – najbardziej polecam buty trekkingowe z cholewą, następnie półbuty turystyczne, a doświadczonym trampom, którzy umieją już poruszać się w terenie, turystyczne sandały. Z braku laku lepsze będą buty wojskowe albo glany niż trampki. Sam za młodu w glanach łaziłem po górach i nie było źle, chociaż nowoczesne treki jednak są wygodniejsze, co – chociaż z bólem serca – po latach przyznaję.
Walory butów terenowych
Po pierwsze podeszwa. Nawet turystyczne sandały, siłą rzeczy niemające chroniącego stopę korpusu, mają grubą, dość twardą, antypoślizgową, głęboko bruzdowaną podeszwę. Wybór pomiędzy utwardzoną a sprężystą to już kwestia osobista. Ja preferuję twardą, bo często jestem w kamienistych okolicach. Bruzdowanie (głęboki wzór) podeszwy chroni nas przed pośliźnięciami na przykład na gliniastym gruncie. Nie mogą to być tylko same paski poprzeczne lub podłużne, bo te spowodują jeszcze lepszy poślizg. Zresztą, widział ktoś kiedyś podeszwę z podłużnym bruzdowaniem? Ja chyba nie. Wzór żłobień ma również pozwalać na wyciskanie błota spod stopy na boki – jak bieżnik opony samochodowej. Z tego powodu zawsze lubiłem podeszwę glanów. W skrócie: chodzi o kwestię przyczepności i osłony podbicia stopy przed wszystkim, co może się w nią wbijać. Od kamieni i korzeni, po szkło z rozbitych (oczywiście przez chamów) butelek.
Inny przykład porządnej podeszwy terenowej, choć nieco delikatniejszej niż poprzednia
Korpus buta terenowego ma nie ważyć zbyt wiele (dobieramy do swoich możliwości), nie może być całkiem sztywny i twardy, a raczej sprężysty, ma oddychać (stara, dobra skóra lub buty z membraną), być odporny na wilgoć, a najlepiej nieprzemakalny. Do tego odporny mechanicznie, najlepiej z utwardzonym nosem. I, na wszystkie leśne bóstwa, ma być sznurowany. Sznurowadłami regulujemy stopień zaciskania się buta na stopie. Rzepy nie dają takich możliwości, a jednocześnie potrafią się brudzić i z tego powodu rozpinać. Kto ma ochotę co pół kilometra poprawiać stabilność butów na stopach? Ja nie. Pewnie, że sznurowadła też się brudzą, ale sam proces wiązania usuwa z nich błoto czy strzępki roślin. W rzepy to wszystko się wbija i zostaje. Jeśli chodzi o odporność na wilgoć, to chyba kwestia jest oczywista? Nikt nie lubi chodzić w przemoczonych butach, to niewygodne i niezdrowe zarazem.
Niskie czy wysokie, oto jest pytanie…
Przejdźmy do kwestii cholewy, bo to najbardziej prowokujące do dyskusji zagadnienie. Wysoka czy niska? Obie mają plusy i minusy oczywiście, choć od razu mogę powiedzieć, że niskie buty polecam raczej bardziej doświadczonym łazikom. Uwierzcie mi, w poruszaniu się w terenie też się nabiera wprawy. Dziewicę terenową zwykle da się poznać po tym, jak często się potyka, plącze, przypadkiem kopie kamienie czy drągi. Zaprawiony tramp czasem nawet nie dostrzega, jak omija „pułapki”, bo po prostu nauczył się patrzeć pod nogi, uważać na otoczenie. Kiedy idę z młodzieżą na dłuższą wycieczkę, zawsze na początku wszyscy rozmawiają na standardowe dla siebie tematy i co chwilę ktoś się potyka. Pod koniec marszu rozmów jest dużo mniej, tak samo jak wywijania orłów. A im trudniejszy teren, tym szybciej następuje ta zmiana. Z powodu tego braku doświadczenia początkującym zalecam wysoką cholewę. Po prostu lepiej chroni staw skokowy przed skręceniami i zwichnięciami, nawet zwykłym naciągnięciem ścięgna przy złym stąpnięciu. No i daje osłonę przed uderzeniami w kostkę, z którymi też trzeba się liczyć. Łatwo na przykład zjechać ze śliskiego kamienia w bok, to się zdarza nagminnie. Wtedy fajnie jest mieć pancerz u podstawy golenia i usztywnienie, które pomoże odzyskać równowagę. A kiedy już nauczycie się łazić bez skręcania kostek i łamania nóg, docenicie w niższych butach również mniejszy ciężar. Tylko czasem trudniej przejść np. przez strumień, podmokły teren albo wysoką, mokrą trawę. Turystyczne półbuty, czasem nazywane turystycznymi adidasami, mają jednak cholewkę wyższą niż sportowe. Dlaczego? Bo być może nie obejmują stawu skokowego, ale podpierają go, również utrudniając uszkodzenie. Tak czy siak, jeśli dopiero zaczynasz przygody w terenie, spraw sobie treki. Będzie bezpieczniej.
Półbuty terenowe, czyli buty, które nie opinają stawu skokowego, tylko go podpierają
Waga - wygoda
Tutaj jesteśmy w sytuacji dużo lepszej niż nasi rodzice i dziadowie. Opinacze na przykład, o ile naprawdę dobrze chroniły kostkę przed skręceniami, o tyle z powodu grubej skóry i twardej, gumowej podeszwy ważyły swoje. Dzisiejsze obuwie terenowe, wykonane z tworzyw sztucznych i/lub wielokrotnie preparowanej skóry, jest o wiele lżejsze. Również bardzo szybko dopasowuje się do stopy, nie trzeba stosować tej starej sztuczki z chodzeniem przez wodę i natłuszczaniem na zmianę. Moja porada brzmi: jeśli nie możesz się zdecydować pomiędzy dwiema czy trzema wygodnymi parami butów, weź te lżejsze. Tu uzupełnienie: zapobieganie przepoceniu się stopy wcale nie jest nieważne i nie chodzi tylko o kwestię atmosfery w namiocie po zdjęciu butów. Dbając o higienę, zapobiegamy infekcjom, pęcherzom, itp. Dlatego ostatecznie zrezygnowałem z glanów. Jednak treki dają lepszy komfort, szczególnie na dłuższych trasach. Myślę, że nie tylko ja wolę zapobiegać sytuacjom, kiedy drugiego dnia wypadu mam problem z założeniem butów, bo spuchły mi stopy… Co ważniejsze, jeżeli w danych butach stopy ci się pocą, to znaczy, że się szybko męczą. A zmęczenie spowodowało już niejeden wypadek. Dlatego chcę mieć coś, co, będąc solidnym trepem, jednocześnie jest lekkie i oddycha.
Moje ulubione buciory (każdy już chyba wie jakie) po marszu przez wysoką, mokrą trawę. Testowanie i czyszczenie obuwia w jednym
Sprawdzanie
Kiedy podchodzimy do nowych butów, lepiej jest wybierać uważnie. Nietrudno kupić coś, czego się potem nie będzie używało. Najpierw, jeszcze w sklepie, sprawdzamy, czy w bucie jest wygodnie. Zrób parę przysiadów, wykroków, podskocz, pokręć stopą, przejdź tak długi odcinek, jak tylko możesz, spróbuj nastąpić na coś twardego i wąskiego, choćby krawędź progu, sprawdź, czy podeszwa ci odpowiada. Moja ładniejsza połówka zawsze powtarza, że stopa musi jej wpaść w but. I nie decyduj się od razu na rozmiar. Sprawdź większe i mniejsze. Porada: but o pół numeru za duży umożliwia założenie grubszych skarpetek. Ma ci być wygodnie i ciepło. W końcu nieraz spędzisz w tych butach cały dzień.
Jednym z moich testów nowych butów jest przejście przez gołoborze, gdzie jest mnóstwo ostrych, luźnych albo wyślizganych kamieni. Polecam Łysicę, jeśli tylko możecie sobie na to pozwolić. Górka niewielka, w razie czego łatwo zejść, a kamienista jak diabli. Nada się zarówno dla początkujących jako wprawka, jak i dla doświadczonych trampów. Jeżeli podeszwa butów i stabilizacja stawu skokowego sprawdzają się na gołoborzu po deszczu, możesz iść w wyższe góry. A jak sprawdzić przyczepność podeszwy? Znajdź mokry, jak najgładszy kamień sterczący z ziemi pod kątem około 30 stopni i sprawdź, czy możesz na nim stać, nie ześlizgując się. Jeśli sama przyczepność utrzyma cię na kamieniu mającym nachylenie 45 stopni, masz naprawdę dobre buty. A przynajmniej świetną podeszwę.
Solidne trepy terenowe mają poradzić sobie nie tylko w górach, ale na przykład również w terenie podmokłym
Testem mokrej trawy nazywam próbę, która polega na tym, że w danych butach wchodzę w wysoką, mokrą trawę. Odkrywcze, nie? Wlezienie w kałużę jest zbyt proste. Trawa przykleja się do butów i niemal wciera w nie wodę. To ten sam schemat, co przemakanie namiotu w miejscu, gdzie coś go dotyka, tylko znacznie intensywniej. Jeżeli buty wytrzymają takie traktowanie przez kwadrans, to już możemy mówić o dobrym zabezpieczeniu przed wilgocią. Zwracajcie tylko uwagę, czy woda nie ścieka do wnętrza po waszych nogach lub spodniach. To może zakłócić efekt tekstu. W tym sprawdzianie chodzi (oczywiście) o odporność butów na długotrwałe zetknięcia z wilgocią.
Na koniec
Mam nadzieję, że ten artykuł przyda ci się, czytelniku/czytelniczko, kiedy będziesz wybierać buty dla siebie albo próbować przekonać mniej doświadczonego znajomego, że wycieczka w Tatry Wysokie w trampkach to nie jest najlepszy pomysł. Dbając o to, w czym chodzimy, dbamy o swoje bezpieczeństwo oraz komfort, więc naprawdę nie jest to kwestia, którą można bagatelizować. Niestety osoby, które nie miały w życiu szczególnego kontaktu z dziczą, czasem bardzo trudno o tym przekonać. Nie ustawajcie jednak w wierze, prędzej czy później zrozumieją. Oby przed połamaniem kości.
Napisy końcowe
Bardzo dziękuję firmie HAIX za dostarczenie mi tych butów. Bardzo szybko stały się moimi ulubionymi i uważam, że mając je, posiadam buty na każdą – terenową – okazję.
W przygotowaniu materiału udział wzięli:
– HAIX Scout 2.0 brown (to te największe trepy)
– HAIX Black Eagle Adventure 2.1 GTX (to te delikatniejsze wysokie)
– HAIX Black Eagle Nature GTX low (to te skórzane półbuty)
Artykuł zawiera lokowanie produktów
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.