JOMO, co oznacza Joy of Missing Out, to całkowite przeciwieństwo FOMO – strachu przed przegapieniem czegoś ważnego. W kontekście podróży oznacza świadome odcięcie się od zgiełku, zwolnienie tempa i zatrzymanie się by cieszyć się chwilą. Zamiast zapychać harmonogram kolejnymi atrakcjami i maratonami biegania po zabytkach i „miejscach z Instagrama, JOMO zachęca do wolniejszego, bardziej intencjonalnego podejścia do podróży. To filozofia bliska koncepcji slow travel, która wyrosła z ruchu slow food w latach osiemdziesiątych. Obydwa nurty promują świadome spędzanie czasu, bez presji odfajkowania maksymalnej liczby punktów na mapie w minimalnym czasie. Według badania YouGov przeprowadzonego na zlecenie Norwegian Cruise Line, ponad siedemdziesiąt procent podróżujących odchodzi od szybkiego rajdu po „turystycznych hot spotach” na rzecz bardziej regenerujących i znaczących wypoczynków.
Jeżeli chodzi o miejsca idealne dla turystyki JOMO to najlepsze będą miejsca z dala od popularnych turystycznych destynacji lub miejsca specjalnie do tego zaprojektowane. Alternatywą jest także wyjazd poza sezonem i unikając lokalnych świąt, gdy nawet takie przepełnione miejsca jak Majorka, czy greckie wyspy żyją spokojniej i bardziej leniwie. W Polsce też znajdziemy miejsca idealne dla turystyki JOMO – Bieszczady, Podlasie czy Kaszuby pozwalają na odcięcie się od hałasu i zanurzenie w spokoju przyrody.
Jak zaplanować wyjazd w stylu JOMO? Kluczem jest wydłużenie czasu w jednym miejscu i rezygnacja ze sztywnych harmonogramów. Warto wybrać noclegi sprzyjające wyciszeniu – agroturystyki, małe pensjonaty, najlepiej bez telewizora i Wi-Fi. Zamiast standardowych hoteli można rozważyć wynajem apartamentów, co daje poczucie domu i możliwość spokojnych poranków. Powinniśmy skupić się na relaksie: spacerować na łonie natury, odpoczywać w spa lub na przykład eksperymentować z gotowaniem lokalnych potraw lub po prostu poczytać książkę. Przy okazji warto też ograniczyć zawsze obecny obok elektroniczny szum – odłożyć telefon (może poza robieniem zdjęć) i nie skupiać się na pogoni za kolejnymi nowościami. Dobrym pomysłem jest także zwiedzanie wybranych atrakcji w środku tygodnia, gdy ilość turystów (zwłaszcza poza sezonem) jest znacznie mniejsza.
Turystyka JOMO to odpowiedź na współczesne problemy związane z życiem w biegu i ciągłe bombardowanie wiadomościami i elektronicznym szumem. To wybór jakości ponad ilość, cieszenia się chwilą zamiast pośpiechu i spokoju zamiast chaosu. W erze, w której wszyscy gdzieś pędzimy, a stres zjada nas na każdym kroku niechybnie prowadząc do licznych chorób cywilizacyjnych, JOMO to szansa na nabranie oddechu i regeneracje. To podróżowanie, które nie tylko nie wyczerpuje i urlop, który nie wymaga odpoczynku po powrocie.
Grafika: Unsplash, Süheyl Burak
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.