Zakupy czas zacząć!
Dawno, dawno temu, gdy jeszcze zaczynałam swoją przygodę z chodzeniem po dziwnych miejscach, poszukiwałam sprzętu i przydasi na znanym portalu sprzedażowym od . Bo przecież – najpierw zakupy, potem wstajemy z kanapy – priorytety muszą być odpowiednie.
Scrollując mniej lub bardziej dziwne rzeczy znalazłam w końcu coś, co producent nazywa ‘matą piknikową’ czy ‘kocem piknikowym’. Na zdjęciu wyglądało na małe, ciekawe, stosunkowo tanie – biorę! Potem pomyślę, do czego mi się przyda.
Po dłuższym czasie oczekiwania, gdy już niemal zapomniałam o zamówieniu w końcu przyszła – byłam naprawdę pozytywnie zaskoczona. Mata o wymiarach 145 cm x 100 cm po złożeniu zajmowała tyle, co jedna paczka chusteczek. Ale… do czego jej używać?
Informacje techniczne
Najwyższa pora przedstawić naszą bohaterkę. Mata od Naturehike to bardzo ciekawy produkt – to bardzo cienki i całkowicie wodoodporny kawałek nylonowego materiału powleczonego z jednej strony silikonem (dokładniej 20D double-sided silicone grid), przypominający trochę tropik od namiotów. Obszyty, z czterema pętelkami na rogach.
W ofercie producenta znajdziemy trzy rozmiary:
- S – wymiary – 120 cm x 70 cm, wymiary po spakowaniu – , waga –
- M – wymiary – 145 cm x 100 cm, wymiary po spakowaniu – 10 cm x 13 cm (po złożeniu na pół mamy paczkę chusteczek), waga – 100 g
- L – wymiary – 145 cm x 200 cm, wymiary po spakowaniu – 13 cm x 13 cm, waga – 150 g
Wszystkie mają dołączony, doszyty w rogu pokrowiec, do którego można wygodnie (powiedzmy…) złożyć matę.
Uwaga: wymiary spakowanych mat podaję po złożeniu przeze mnie. W zależności od umiejętności pakującego może być to kilka centymetrów mniej bądź więcej. Grubość złożonych mat to 1-2 cm, w zależności jak mocno naciśniemy. Większa jest oczywiście nieznacznie grubsza.
Dla uczciwości – dołączę specyfikację od producenta. Lepiej składam od nich! I mam chyba inną wagę.
- S – wymiary po spakowaniu – 10 cm x 8 cm 3 cm, waga – 36 g
- M – wymiary po spakowaniu – 12 cm x 11 cm x 3.5 cm, waga – 68 g
- L – wymiary po spakowaniu – 16 cm x 11 cm x 4 cm, waga – 121 g
W moim posiadaniu jest mata w rozmiarze M (pierwszy zakup) oraz L (później dokupiłam), towarzysz podróży ma zaś rozmiar S i L.
Pora na testy na produkcji
Już na pierwszej wycieczce okazało się, że nie będę się z tą matą rozstawać.
- Potrzebne suche miejsce, by odłożyć plecak? Mata pomoże!
- Potrzebny kawałek podłogi do przedsionka? Mata się sprawdzi!
- Potrzebna podłoga pod materac, by spać pod gołym niebem? Mata przyjdzie z pomocą!
- Zaczęło padać i wypadałoby się na chwilę schować? Mata także zda egzamin!Mogłabym tak długo. Mata jest całkowicie wodoodporna (sprawdzałam to wielokrotnie, myjąc ją wężem ogrodowym – nic nie przepuściła) także idealnie nadaje się do ochrony przed wilgocią zarówno na ziemi, jak i w formie prowizorycznego tarpa (jest trochę mała i ma jedynie cztery punkty montażowe, ale lepsze to niż nic). Zdarzało się nam przykrywać matami sprzęt przed deszczem, owijać plecaki kładąc je na mokrym podłożu. Średnia mata robiła mi nawet za przeciwdeszczową spódniczkę, gdy według towarzysza podróży miało nie padać.
Wykorzystuję ją także zgodnie z nazwą producenta, jako matę piknikową – biorę ją na plażę, by móc na czymś usiąść, kładę na brudnych ławkach czy nawet poleciała ze mną za granicę, by zmęczona wycieczka miała gdzie zdrzemnąć się w parku. Lecz tutaj ważna uwaga – mata nie daje żadnej, ale to absolutnie żadnej izolacji termicznej, także siedzenie na niej na ziemi jest przyjemne jedynie w upały.
Muszą być jakieś minusy, prawda?
Uwielbiam te maty. Nie ma wycieczki, na którą nie wzięłabym przynajmniej jednej z nich. Jednak nawet i one mają swoje minusy, o których jednak wypadałoby wspomnieć.
Pakowanie ich to koszmar. Przynajmniej dla większości ludzi. To niestety nie jest śpiwór, który można po prostu wepchnąć do pokrowca, stosując małą dawkę siły. Matę należy odpowiednio złożyć i umiejętnie włożyć do dołączonego pokrowca. Dla mnie nie jest to dużym wyzwaniem (chociaż przyznam, że im większa mata, tym większy poziom trudności questa), jednak dla towarzysza podróży złożenie zwłaszcza tej w rozmiarze L jest zadaniem z gwiazdką. Jego brak cierpliwości spowodował lekkie naddarcie pokrowca w kilku miejscach.
Mycie ich także nie należy do przyjemności. Oczywiście, normalnemu człowiekowi całkowicie wystarczy opłukanie i rozłożenie na suszarce (chociaż znowu – z tą największą bywają problemy), ja jednak lubię mieć sprzęt idealnie czysty (tak, wiem, nie ma to sensu). Długo walczyłam z myciem ich wężem ogrodowym, jednak ostatnio odkryłam, że najlepszy skutek daje wanna + delikatny detergent. Mimo wszystko – wymaga to trochę pracy. Opłukanie tak dużego kawałka materiału jest problematyczne zwłaszcza, jak nie mamy dostępu do ogrodu, mata mocno się do siebie klei i nie chce współpracować, trzeba mieć jeszcze jak i gdzie ją wywiesić. Da się to zrobić, ale nie jest to super przyjemne.
Nikogo zapewne nie zaskoczę stwierdzeniem, że mata ta nie ma absolutnie żadnej odporności na ogień. Wystarczy byle iskra, by wypalić w nim dziurkę – mi samej się to przydarzyło przy… grillu w plenerze. Na szczęście jest ona niemal przy samej krawędzi, więc funkcjonalność maty jest zachowania, ale jest to wyraźne ostrzeżenie, by trzymać ją z dala od ognisk czy jakiegokolwiek innego ognia. Oczywiście, biorę ją na ognisko i będę brać dalej – ale raczej po to, by odłożyć bezpiecznie sprzęt z dala od ognia, niż by po prostu na niej siedzieć.
Mata Naturehike – warto było kupić?
Jak już wielokrotnie wspominałam – uwielbiam te maty. Mam już dwie, pewnie z czasem dokupię i najmniejszą. Sprawdzają mi się w naprawdę wielu sytuacjach, pomijając nieszczęsną dziurkę – nie widać po nich żadnego zużycia. Szczerze dziwi mnie, że ‘w branży’ nie są w ogóle popularne. Jako dodatkowa podłoga bywa używany czasem Tyvek, lecz to wszystko. Czemu? Pojęcia nie mam.
Zatem – warto było.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.