Tym razem polecieliśmy do Salt Lake City w stanie Utah. Miejsce to okazało się świetnym punktem wypadowym, a dodatkowo połącznie lotnicze z Polski było idealne. Wylot z Krakowa o 6:00 rano, szybka przesiadka w Amsterdamie i o godzinie 13:00 lokalnego czasu byliśmy już na miejscu. Odebraliśmy samochód i mieliśmy jeszcze dobre pół dnia na zwiedzanie. Nie marnując czasu, postanowiłem raz jeszcze zobaczyć Wyspę Antylopy (byliśmy już tutaj 2 lata temu).
Oddalona zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Salt Lake City, oferuje krajobrazy, które potrafią zaskoczyć nawet doświadczonych podróżników. Położona w południowo-zachodniej części ogromnego jeziora The Great Salt Lake. Choć nie jest Parkiem Narodowym, jest perełką stanu Utah.
Kraina ciszy i przestrzeni
prowadzi przez płytkie, słone wody, które w zależności od światła przybierają odcienie różu, błękitu i srebra. Powietrze jest tu ciężkie od soli, a zapach jeziora przypomina, że jesteśmy w miejscu wyjątkowym – jednym z największych słonych jezior na świecie.
Na wyspie czas płynie wolniej. Nie ma tu miejskiego zgiełku, a jedynym dźwiękiem jest wiatr i odległe odgłosy zwierząt. To idealne miejsce dla tych, którzy chcą naprawdę „odłączyć się” od świata. Wyspa jest duża, ale nie ma tutaj dużego ruchu poza sezonem. Większość odwiedzających to turyści lub mieszkańcy stanów, którzy przyjechali tu camperami, żeby spędzić trochę wolnego czasu na świeżym powietrzu.
Spotkanie z dziką naturą
Największą atrakcją wyspy są jej mieszkańcy. Antelope Island to jedno z niewielu miejsc w USA, gdzie można zobaczyć ogromne stada bizonów w ich naturalnym środowisku. Te majestatyczne zwierzęta – symbol Dzikiego Zachodu – spacerują swobodnie po rozległych równinach, często przecinając drogi turystom.
Oprócz bizonów spotkać można także widłorogi, kojoty, lisy oraz dziesiątki gatunków ptaków wodnych. W okresie migracji wyspa staje się prawdziwym rajem dla ornitologów – ptaki tworzą tu spektakularne widowiska.
Krajobrazy jak z innej planety
Wyspa zachwyca surowym pięknem. Falujące wzgórza, porośnięte suchą trawą, kontrastują z błyszczącą taflą jeziora. W oddali majaczą zaśnieżone góry, a zachody słońca należą do najpiękniejszych w całym Utah – niebo eksploduje wtedy kolorami, odbijając się w spokojnej wodzie.
Jednym z najciekawszych miejsc jest plaża przy Buffalo Point, skąd rozciąga się panoramiczny widok na jezioro. Warto też wybrać się na trekking na Frary Peak – najwyższy punkt wyspy. Widok ze szczytu rekompensuje każdy krok wspinaczki.
Sól, która unosi
Choć woda w jeziorze nie zachęca do klasycznego pływania, ma jedną niezwykłą właściwość – dzięki wysokiemu zasoleniu unosi ciało niemal jak w Morze Martwe. To doświadczenie jest jednocześnie zabawne i surrealistyczne – wystarczy położyć się na plecach, by bez wysiłku dryfować na powierzchni.
Historia i dziedzictwo
Wyspa ma również ciekawą historię. W XIX wieku była wykorzystywana przez pionierów jako miejsce wypasu bydła. Do dziś można zobaczyć zabytkowe ranczo Fieldinga Garra – jedno z najstarszych budynków w Utah, które przypomina o pierwszych osadnikach w tym surowym regionie.
Miejsce, które zostaje w pamięci
Antelope Island nie jest typową turystyczną atrakcją. Nie znajdziemy tu luksusowych hoteli ani tłumów. To miejsce dla tych, którzy szukają autentycznego kontaktu z naturą, przestrzeni i ciszy.
Kiedy słońce zaczyna chować się za horyzontem, a nad jeziorem unosi się lekka mgła, łatwo zrozumieć, dlaczego to miejsce ma w sobie coś niemal mistycznego.
Obecnie trwa tutaj budowa Visitors Center, gdzie będzie można tradycyjnie zakupić pamiątki związane z tym miejscem, ale również wziąć lekcję historii czy przyrody. Powstaje tutaj również kino, w którym będą wyświetlane filmy związane z fauną i florą wyspy. Otwarcie planowane jest na lato tego roku.



































Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.