W skrócie
- Od 1 września 2026 roku góralskie fasiągi będą kończyć trasę przy Wodogrzmotach Mickiewicza, a nie jak dotychczas przy Włosienicy.
- Całą trasę w kierunku Morskiego Oka obsłużą pojazdy elektryczne, których liczba ma zostać zwiększona przez TPN.
- Zmiana trasy ma charakter pilotażowy, co pozwoli władzom parku sprawdzić jej opłacalność dla przewoźników.
- Decyzja jest efektem porozumienia z 2025 roku, mającym na celu m.in. poprawę warunków pracy koni, co pozostaje przedmiotem długoletniego sporu z aktywistami.
Krótsza trasa dla koni – jak będzie wyglądał nowy podział
Od 1 września 2026 góralskie fasiągi nie dojadą nad Morskie Oko. Dotychczas kursowały z Palenicy Białczańskiej aż do Włosienicy, czyli na odległość około 1,5 kilometra od nasłynniejszego polskiego górskiego. Teraz będą one musiały zatrzyma się wcześniej – przy Wodogrzmotach Mickiewicza.
Oznacza to, że konie będą pokonywać dystans skrócony o ponad połowę, a całość trasy, w kierunku Morskiego Oka, obsłużą pojazdy elektryczne. TPN dysponuje obecnie czterema e-busami i uzyskał fundusze na zakup kolejnych 16, nie zdąży ich dostarczyć przed sezonem zimowym.
Zmiana nie jest decyzją nagłą. To kolejny etap porozumienia zawartego w 2025 roku między TPN, Ministerstwem Klimatu i Środowiska, samorządami oraz przewoźnikami. Dodatkowo zmiana długości trasy na póki co charakter pilotażowy. Władze TPN chcą sprawdzić, czy krótszy, łagodniejszy odcinek okaże się dla przewoźników opłacalny.
Spór o fasiągi trwa nadal
Warto też przypomnieć, o trwającym od wielu lat sporze między “zielonymi”, a Stowarzyszeniem Przewoźników do Morskiego Oka. Aktywiści organizacji chroniących zwierzęta zarzucają wozakom przeciążanie i przemęczanie koni oraz domagają się całkowitego zastąpienia fasiągów transportem bezemisyjnym. Fiakrzy odrzucają te zarzuty, wskazując, że konie przechodzą regularne badania weterynaryjne, a ich praca podlega ścisłemu regulaminowi TPN.
Mimo napięć park zapowiada, że fasiągi na krótszym odcinku pozostaną integralną częścią transportu na trasie do Morskiego Oka. To tradycja, z której nie warto rezygnować, tym bardziej, że bardzie rygorystycznie przestrzegane wymogi weterynaryjne zapewniaja koniom o wiele lżejsze warunki pracy niż jeszcze kilka lat temu.
Grafika: Unsplash, Andrzej Machnik
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.