W skrócie:
- Tatrzański Park Narodowy otrzymał dofinansowanie na zakup kolejnych autobusów elektrycznych.
- „Elektryki” już wróciły na trasę do Włosienicy, a turystów z niepełnosprawnościami dowożą nad samo Morskie Oko.
- Ceny biletów uległy obniżeniu – za przejazd zapłacimy od 40,60 zł do 54,60 zł.
- Rozwój floty elektrycznej może ponownie zaognić konflikt na linii TPN – woźnice konnych fasiągów.
Nowe autobusy elektryczne nad Morskie Oko
W czwartek ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska poinformowała o tym, że Tatrzański Park Narodowy otrzymał fundusze, by móc zakupić dodatkowe autobusy elektryczne kursujące nad Morskie Oko.
Warto tu przypomnieć, że w styczniu tego roku Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) ogłosił nabór wniosków na dofinansowanie zakupu autobusów elektrycznych przez parki narodowe. Budżet tego naboru wyniósł 30 milionów złotych. Środki te mają zostać przeznaczone na kupno pojazdów z kategorii M3, czyli o masie powyżej 5 ton i mających co najmniej 8 miejsc siedzących.
Elektryki wróciły na trasę
Jednocześnie warto przypomnieć, że od końca kwietnia na trasę wróciły dotychczasowe autobusy elektryczne. Kursują one na trasie z Zakopanego lub Palenicy Białczańskiej do Włosienicy (czyli punktu oddalonego o jakieś 20 minut spaceru od ulubionego górskiego jeziora Polaków) i z powrotem. W ciągu dnia odbywają się także dwa kursy nad samo Morskie Oko, jednak są one przeznaczone wyłącznie dla turystów z niepełnosprawnościami i ich opiekunów.
Obecnie cena biletów na przejazd „elektrykami” jest o wiele niższa niż w początkowym okresie ich funkcjonowania i wynosi 54,60 zł na trasie z Zakopanego do Włosienicy lub 40,60 zł na trasie z Palenicy Białczańskiej. Przejazd dla odwiedzających z niepełnosprawnościami i ich opiekunów jest darmowy.
Nowe autobusy elektryczne nad Morskie Oko zapewne ponownie zaognią konflikt na linii woźnice fasiągów – TPN, a niższe ceny przejazdów na pewno odciągną część chętnych od wozów konnych. Kolejne miesiące po wprowadzeniu dodatkowych busów pokażą, czy tradycyjne bryczki przetrwają w starciu z tańszymi i wygodniejszymi „elektrykami”. Z drugiej strony, jak pokazuje tłok na trasie, który panował w majówkowy weekend, jest też olbrzymia szansa, że oba środki transportu będą mogły działać jednocześnie z powodzeniem. Czy wtedy znów dojdzie do próby eliminacji fasiągów za pomocą przepisów? Przekonamy się o tym zapewne w przyszłym roku.
Grafika: Unsplash, Maksym Harbar
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.