Ach, ja i moje przygody z Helikonem. Nieraz już brałem coś taktycznego i używałem jako bushcraftowego. A tym razem wziąłem coś bushcraftowego i użyłem nawet jako miejskiego. Moje zainteresowanie torbą Foxtrot Mk2 Rig miało dwa źródła. Po pierwsze lubię mieć alternatywę dla plecaka na krótsze lub mniej skomplikowane tematycznie wypady. W końcu fajnie jest mieć pełną swobodę ruchów, kiedy się po prostu wychodzi w góry i zabiera ze sobą wyłącznie prowiant i ciepły ciuch na wszelki wypadek. Po drugie – i tu wychodzę poza przewidziane przez producenta zastosowania – chciałem mieć poręczną torbę na rower.
Helikon Foxtrot Mk2 Rig – co to i po co?
Projektanci Helikona postanowili dać nam interesującą alternatywę dla plecaka i muszę powiedzieć, że wyszło im to całkiem dobrze. Ja przynajmniej Foxtrota polubiłem, choć nie mogę powiedzieć, żeby był w pełni uniwersalny albo nie miał żadnych mankamentów. To po prostu torba biodrowa o pojemności kilkukrotnie przekraczającej pojemność przeciętnych kieszeni zewnętrznych (nerek), dająca możliwość spakowania kilku czy nawet kilkunastu najpotrzebniejszych rzeczy. Produkt wywodzi się z linii Bushcraft i rzeczywiście dobrze się w nią wpisuje, ale nie oznacza to, że w innych niż leśne zastosowaniach się nie sprawdza. Z mojego doświadczenia wynika, że wręcz przeciwnie. Dlaczego? To wynika na wpół z budowy a na wpół z pomysłowości użytkowników. Zaznaczam jednak, że Foxtrot raczej nie jest codzienną torbą do miasta. Stanowi ogniwo przejściowe pomiędzy nerką a plecakiem i trudno by było jego estetykę skomponować ze strojem codziennym. No chyba, że turystycznym, w końcu turyście wszystko uchodzi.
Budowa torby od Helikona
Opis tego jak skonstruowano Foxtrota nie jest prosty. Właściwie najlepiej po prostu tę torbę uważnie obejrzeć. Protokół z oględzin można podzielić na dwie części: torba główna oraz peryferia, które grają znaczącą rolę w całościowej ocenie produktu.
Tę sześciolitrową torbę z kilkoma kieszonkami wykonano z Cordury, czyli w 100% z nylonu o gramaturze 263 g/m.kw. Sami widzicie Drodzy Czytelnicy i Drogie Czytelniczki, o jakiej skali pośredniej jest tu mowa. Nerka mająca 3 litry pojemności jest naprawdę duża. Plecak mający 12 litrów jest niewielki, wręcz mały. Foxtrot wpisuje się pomiędzy te wymiary, więc gdyby nie przemyślane dodatki, byłby to ni pies, ni wydra. Opisana pojemność mieści się w prostopadłościanie o wymiarach 40x17x12 cm, torba zatem przypomina rozmiarami pękatą damską torebkę.
Foxtrota zamyka się klapą z dwustronnym zamkiem (oczywiście YKK), na której doszyto szlufki na gumkę ze stoperem. To oczywiście daje możliwość przytroczenia koszuli, bluzy, lekkiej kurtki. Również do klapy doszyto całkiem szeroki chwyt transportowy. Bardzo dobrze, że on jest, a dlaczego (poza oczywistością), to wyjaśnię później. Na tylnej ściance torby znajdujemy wszytą na stałe poduchę z twardej gąbki grubości 1 cm. Wewnątrz komora jest pusta, bez przegródek, za to z siateczkowymi kieszeniami na przedniej ściance i pod klapą. Obie są zapinane na zamki. Gdyby komuś były potrzebne przegródki, to na tylnej ściance można przyczepić organizer do panelu rzepa. Uważam, że to bardzo fajne rozwiązanie, podnoszące użyteczność torby.
Na zewnątrz głównej komory znajdujemy trzy kieszenie. Dwie boczne, półokrągłe, przeznaczone są do noszenia butelek, mają dodatkowe zabezpieczenie gumką oraz zostały obrzeżone ściągaczem. Pojedyncza kieszeń z przodu zapinana jest na rzep i zawiera w sobie czterokomórkowy organizer, a ponad nim pętelkę do przywiązywania drobnego szpeju na sznurku, takiego jak choćby busola.
Elementem przynależącym do torby są też umieszczone pod nią troki. Są one wąskie, mierzą 2 cm szerokości przy standardowym, najczęściej ostatnio spotykanym wymiarze 2,5 cm (pod taśmę MOLLE), ale to nie oznacza że są złe. Przechodzą przez klamrę i mają interesująco rozwiązane zabezpieczenie przed rozpięciem w postaci rzepowej obejmy.
Peryferia
Tak jak komputer może działać ale nie jest pełny bez monitora i klawiatury, Foxtrot bez pasa i szelek byłby po prostu niewielką torebką. To sposób noszenia go tworzy system alternatywnego pakowania. Składa się nań wszyty w torbę pas biodrowy oraz dopinane szelki.
Pas biodrowy zaczyna się mierzącym 12 cm odcinkiem podszywanym który obejmuje biodra, a potem przechodzi w taśmę szerokości 5 cm z plastikowymi klamrami i regulacją. Na owym odcinku podszywanym, znajduje się krótki panel MOLLE (3 i pół komórki), dający możliwość przypięcia dodatkowego ekwipunku, np. małej nerki czy pokrowca na bidon. Trzeba zaznaczyć, że część komórek ma podwójną szerokość, co daje możliwość noszenia w nich narzędzi. Znajdujemy tu również pętlę z D-ringiem służącym do przypięcia szelek. Szelki Foxtrota tworzą podtrzymujące dodatkowo paski à la plecak. Dopina się je do torby za pomocą rzepa, co prawdopodobnie jest rozwiązaniem trwalszym niż plastikowe klamry. Punkty mocowania ulokowano na pasie biodrowym oraz na tyle torby, co jest rozwiązaniem dobrze przemyślanym.
U dołu jest to po prostu taśma szerokości 2,5 cm, później jednak, na ramionach, przechodzi w szerokość 5 cm i jest podszyta siateczką, co trochę ochrania ramiona przed ocieraniem. Znajdujemy tam także częściowo elastyczny pasek piersiowy, dwa D-ringi na lekki ekwipunek oraz komórki à la MOLLE. Bardzo interesująco rozwiązano problem możliwego rozjeżdżania się pasków na boki czy zsuwania się z ramion. Otóż pomiędzy szelki projektanci wprawili poprzeczkę, na której dodatkowo umieścili jeszcze cztery komórki MOLLE. Jest to ciekawostka do której odniosę się za chwilę. Trzeba jeszcze dodać, że regulacja szelek plecakowych jest możliwa w naprawdę dużym zakresie. Mam wrażenie, że Foxtrota można by dopasować nawet do dziecka.
Foxtrot Mk2 Rig – rozwiązania pod lupą
Muszę zaznaczyć, że stanowczą większość rozwiązań zastosowanych w torbie uważam za całkiem sensowne. Nie wszystkie są idealne, ale czasem jest to coś za coś, wybór mniejszego zła. Po pierwsze przychodzi na myśl pytanie, czy ta torba w ogóle ma sens? Jak już napisałem powyżej, moim zdaniem tak. Jest to już druga skonstruowana według tego pomysłu, jaką poznaję i muszę powiedzieć, że zdecydowanie się przekonałem. To oczywiście moja subiektywna opinia. Po prostu lubię swobodę którą zapewnia spakowanie się w coś tak małego i poręcznego. Poza tym, jeżeli ktoś tak jak ja preferuje noszenie średniego lub małego plecaka w typie tornistra, to znaczy wysoko na plecach, aby ciężar spoczywał na łopatkach a nie poniżej, Foxtrot przyda mu się jako bagaż uzupełniający, zupełnie niezależny od głównego.
Jeśli chodzi o dolne troczki – chciałbym zapytać projektantów, dlaczego zdecydowali się na taśmę 20 mm i dość luźne klamry przelotowe. Mam wrażenie, że zastosowanie szerszego, założonego na końcu paska i ściślejszych klamer byłoby lepsze. Rzepowe zapinanie końcówki troczka jest po prostu mało wygodne. Jeżeli mamy coś przytroczonego, trudno się do owego zapięcia dostać, w dodatku skraca użyteczną długość taśmy. Niewiele, ale skraca. Z drugiej strony karimaty w ten sposób nosić i tak nie będziemy, bo obijałaby się o uda…
Gąbkowa poducha w tylnej ściance torby – ktoś zwrócił uwagę, że zmniejsza ona ilość miejsca w samej torbie. Uważam że może i tak, ale owo zmniejszenie jest kompletnie nieistotne, a komfort, jaki daje poducha, jest wart poświęcenia jednego centymetra głębokości.
Podszyty odcinek pasa biodrowego – dlaczego taki krótki? Doprawdy wolałbym żeby były na nim cztery komórki MOLLE zamiast trzech i pół. Uważam że poprawiłoby to funkcjonalność, dając możliwość przypięcia bardziej zróżnicowanego ekwipunku. Poza tym cała konstrukcja pasa nie przewiduje możliwości przypięcia do niego noża w klasycznej pochwie, nieprzystosowanej do określonego systemu.
Możliwość odpięcia szelek – to akurat świetny koncept, tym bardziej, że robi się to łatwo. W ten sposób można nosić Foxtrota jako nibyplecaczek, ale w miejscu obozowania skorzystać z jego pojemności w roli zasobnika na narzędzia, które chce się mieć pod ręką. W ten sytuacji ujawnia się dodatkowa użyteczność chwytu transportowego. Można za niego ująć i pociągnąć przy obracaniu torby z pleców na biodro, aby wygodniej dostać się do zawartości, wybrać coś inaczej niż na dotyk. W ogóle można tę torbę potraktować trochę jako pas narzędziowy. Komórki MOLLE – w tym te o podwójnej szerokości – są zupełnie wystarczające na piłę czy toporek, a w warsztacie na młotek czy kombinerki.
Poprzeczka pod karkiem – kolejny bardzo dobry pomysł. Jak dokładnie jest to rozwiązane, nie będę opisywał, żeby nie mącić w tekście, odsyłam do zdjęć. Natomiast te cztery komórki MOLLE to pomysł z pozoru tylko zabawny. Co prawda nie troczyłbym do nich niczego ciężkiego ani podłużnego, sterczącego na boki, ale kurtkę, sweter, niewielką nerkę, tarpa, albo nawet kieszeń zrzutową z pewnością można tu zamontować i wygodnie przenosić.
Do czego Foxtrot się nadaje (albo nie nadaje)
Torba biodrowa nie jest najpowszechniejszym sposobem na pakowanie się, niektórzy zatem z Czytelników i Czytelniczek mogą się zastanawiać, czy w ogóle im się do czegoś przyda. Tak, to wymaga pewnego namysłu, analizy swoich potrzeb. Z pewnością nie jest to system pakowania na długie wyjazdy, ale może być przydatnym dodatkiem. Np. zabieram Foxtrota ze sobą, zostawiam w hotelu główny bagaż, a torby używam jako bagażu spacerowego podczas wycieczki czy zwiedzania. Nie zmieścimy się też (raczej) do niego na kilkudniowy wypad w teren, chyba że ktoś chce się spakować całkowicie minimalistycznie. Jednak jeśli zamierzamy zabrać żywność na kilka dni plus coś do spania, raczej Foxtrot będzie za mały. Z drugiej strony,możemy go zabrać jako bagaż dodatkowy, przymocować doń nerki albo narzędzia i mieć podręczne wszystko w jednym do prac obozowych. Samodzielnie torba Helikona sprawdza się na długich spacerach, jednodniowych wycieczkach, krótkich wypadach rowerowych. Te ostatnie to sytuacje, w których najczęściej korzystam z tej torby. Podczas jazdy (tak samo jak i marszu) daje mi łatwy dostęp do pojemników z napojami, a w komorze i kieszeniach mieści się przekąska, latarka, mała apteczka, zwinięte poncho, podręczny zestaw narzędzi i weszłaby jeszcze lornetka do obserwowania ptaków albo mały tarp, żeby się ocienić lub schować przed nagłym, gwałtownym deszczem. Latem z pewnością da się spakować na pojedynczy, komfortowy (hamakowy) nocleg w terenie. Krótko mówiąc, Foxtrot przydaje się wszędzie tam, gdzie (i kiedy) nerka to za mało, a plecak za dużo.
Helikon Foxtrot Mk2 Rig: wrażenia z użytkowania
Przede wszystkim lekkość i swoboda ruchów, to podstawowe i główne wrażenie z użytkowania torby. Niby waży 660 gramów, ale na pasie biodrowym w ogóle się tego nie czuje. Do tego nie tyle przewiewność, co po prostu brak lepiącego się przy upale do ciała plecaka. Nawet kiedy mam na sobie szelki transportowe, to w nich po prostu nie ma placka poliestru czy innego nylonu (tył plecaka), który by zasłaniał plecy przed ruchem powietrza. Dla mnie to duża wartość dodana. Żartobliwie można powiedzieć, że w ten sposób Foxtrot przyczynia się do chronienia użytkownika przed odwodnieniem. Bagaż jest na tyle niewielki, że łatwo w nim utrzymać porządek. Do obu kieszonek bocznych wchodzą butelki o pojemności jednego litra, co prawda na lekki wcisk, ale to dobrze bo są solidnie zabezpieczone. Oznacza to, że możemy zabrać ze sobą wodę praktycznie na cały dzień (choć szczególnie latem i tak zalecam uzupełnienie elektrolitów). Jeżeli nie przejmujemy się paradowaniem z toporkiem przy pasie – co przecież w sytuacji terenowej nikogo nie dziwi – Foxtrot umożliwia zabranie ze sobą właściwie pełnego, dużego zestawu narzędzi bushcraftowych z zapasem sznurka, a do tego jeszcze wody, apteczki, racji żywnościowej, składanej kuchenki i cieplejszej koszuli na wieczór. Podstawowe potrzeby na całodzienny wypad zabezpieczone. Rozłożenie ciężaru ekwipunku sprawia, że szelki plecakowe właściwie nie wbijają się w ramiona. Są tam, czuje się je, ale nie denerwują. Trzeba się tylko dogadać z ich tyłem, żeby poprzeczka nie drapała po karku. Zalecam uważne próbowanie, poświęcenie temu uwagi na początku użytkowania. Oczywiście kiedy szelki są założone na ramiona, bardzo trudno by było obrócić torbę z pleców na biodro, ale w marszu czy w jeździe i tak się tego raczej nie robi a potem można szelki zsunąć albo odpiąć. Zalecam tylko zapamiętanie, na ile komórek zapięło się tył. Ogólnie muszę powiedzieć że torba od Helikona zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie.
Na zakończenie
Czy trzeba jeszcze jakoś podsumowywać ten materiał? Myślę, że już opisując wrażenia z użytkowania, poniekąd to zrobiłem. Uważam, że Foxtrot Mk2 Rig to bardzo ciekawy element ekwipunku, który może się przydać zarówno przy krótkich, jak i przy dłuższych wypadach. Jest – jak na coś tak małego – zaskakująco pakowny i przy używaniu robi wrażenie bardzo dobrze przemyślanego. Nie jest to serynie produkowany prototyp, tylko raczej efekt korzystania z wieloaspektowego doświadczenia. Czy każdemu jest potrzebny, czy każdy powinien mieć swojego Foxtrota? Nie. Czy może się przydać przy wielu różnych aktywnościach poza domem? Stanowczo tak. Jest interesującą, niebanalną alternatywą dla zwyczajnych systemów pakowania się.
Własna strona naszych Autorów, kilka słów o nich i reszta ich materiałów opublikowanych w serwisach Elventure oraz MilMag: sylvanus.edu.pl
Dziękujemy firmie Helikon-Tex za udostępnienie torby do testów.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.