Minus piętnaście. Za oknem sypie tak, że nic nie widać, a wiatr wyje, jakby stado upiorów urządziło sobie potańcówkę. A wyjść trzeba – kilogramy same się nie zrzucą, a bieżnia jest dla słabych. Uśmiecham się złośliwie. W tym roku jestem gotów na starcie z Królową Śniegu. Na wieszaku czeka na mnie kurtka Husky od Helikona, a przy drzwiach stoją ciepłe buty zimowe IceBug Alne NT. Nie boję się niczego, ruszam…
Kurtka zimowa Husky to prawdziwa potęga ciepła
Kurtka Husky jest niezwykle ciepła, a przy okazji całkiem lekka i bardzo komfortowa w noszeniu. Z założenia przeznaczona jest dla służb mundurowych jako tak zwana „odzież postojowa”, czyli taka, w której możemy stać w miejscu i nie zmarznąć.
Wykonano ją z nylonu wzmocnionego splotem Ripstop. Sprawia to, że jest niezwykle wytrzymała i nie niszczy się nawet przy bardzo intensywnym użytkowaniu, a w przypadku uszkodzenia, dziury nie powinny się specjalnie szybko rozrastać. Dodatkowo zastosowany materiał jest dość odporny na wodę i nie przemaka zbyt łatwo. Oczywiście silna ulewa może tę kurtkę przemoczyć, ale woda ze śniegu, który nas oblepi nawet podczas długiego wystawienia na pluchę, nie powinna uczynić jej żadnej krzywdy. Warto jednak pamiętać, by trzymać się z dala od ognia, bo nylonowy ripstop lubi się topić przy kontakcie z wysoką temperaturą.
Kurtka wypełniona jest ociepliną, która nazywa się Climashield® Apex™. Jest to izolacja z włókien ciągłych, czyli nieprzerwanych nici polimerowych tworzących sieć zatrzymującą powietrze. Tego typu materiał jest, zdaniem producenta, odporniejszy na rozciąganie i ściskanie niż inne syntetyczne wypełniacze. Jest od nich lżejszy i lepiej zachowuje swoje właściwości cieplne po praniu. Dodatkowo dzięki procesowi nazwanemu Aquaban kurtki wypełnione Apexem grzeją dalej nawet po zmoczeniu. W kurtce Husky znajdziemy całkiem sporą warstwę Apexa, bo aż 100 g/m2. Taka ilość sprawia, że powinno nam być ciepło nawet przy minus dwudziestu stopniach.
Kieszenie, zameczki i kaptur
W kurtce Husky znajdziemy sześć typowych kieszeni i trzy… dość nietypowe. Dwie najważniejsze to zewnętrzne, duże, zamykane na zamek kieszenie – w sam raz na ogrzanie naszych rąk, gdy zgrabieją. Wewnątrz każdej z nich jest mniejsza kieszonka, do której możemy schować na przykład telefon (mój całkiem duży i osłonięty dość pancernym etui Samsung S24 Ultra mieści się w nich z lekkim luzem) lub klucze. Kolejne cztery kieszenie znajdują się wewnątrz kurtki. Pierwsza para to dwie nieduże napoleonki na piersiach (po jednej z każdej strony). One również zamykane są zamkiem. Ostatnie kieszenie umieszczono na dole kurtki. Są naprawdę obszerne i możemy w nich bez trudu zmieścić: rękawice, powerbank, kable i inne przydatne rzeczy.
Trzy „nietypowe” kieszenie znajdziemy na piersiach i plecach. Jak wspominałem, kurtka Husky jest z założenia przeznaczona dla służb mundurowych, dlatego znajdziemy w niej niewielkie kieszonki z rzepami (do których możemy przyczepić logo służb) lub z etui na legitymację. Jeżeli nie pracujemy w Straży czy Policji, możemy też bez przeszkód wykorzystać przednie kieszenie do przechowywania niewielkich przedmiotów, takich jak na przykład zapalniczka czy latarka.
Sama kurtka zapinana jest na dwustronny zamek YKK. Jest naprawdę solidny i nie powinien nam sprawiać żadnych problemów. Jeżeli jednak nigdy wcześniej nie mieliście dwustronnego zamka w kurtce, to trzeba się do niego przyzwyczaić, gdyż lubi się podczas zapinania przesunąć nieco w górę. Dodatkowo kurtka Husky wyposażona jest w Quick Access System, czyli dwa boczne zamki pozwalające na otwarcie boków kurtki. Zaprojektowano go, by dać szybki dostęp do broni albo oporządzenia taktycznego, a także (co jest dla takich cywili jak ja o wiele przydatniejsze) by ułatwić dostęp do kieszeni spodni lub bluzy. QAS jest zaprojektowany całkiem sprytnie. Zamki zabezpieczone są przed przypadkowym otwarciem: od zewnątrz rzepami, a od wewnątrz klamerkami, które możemy rozpiąć, pociągając za specjalne sznureczki umieszczone koło zamka.
Opisywana dziś zimówka ma także oczywiście kaptur. Ukryty jest on w kołnierzu, w kieszonce zapinanej na dwustronny zamek. Jest całkiem obszerny, ale relatywnie cienki. Dobrze osłoni nas przed śniegiem i wiatrem, ale bezwzględnie musimy do niego mieć czapkę i osłonę na szyję, bo inaczej zmarzniemy, zwłaszcza przy temperaturach, do jakich kurtkę przeznaczono.
Mój osobisty pancerz termiczny
Od końca grudnia do prawie połowy lutego panowała nad nami Królowa Śniegu. Jej lodowe palce więziły ludzi na krajowych drogach, a mroźny oddech czynił z chodników śmiertelne pułapki. A ja umyśliłem sobie, że w tym roku postaram się robić codziennie co najmniej 20 tysięcy kroków, z czego co najmniej 10 tysięcy na pojedynczym spacerze. I… zasadniczo słowa dotrzymałem. Gdy ścisnęły największe mrozy i ludzie z przerażeniem patrzyli na termometr, ja zakładałem Husky i ruszałem w trasę.
Helikonowa kurtka, no… no jest bardzo ciepła. Ani razu, nawet przy minus dwudziestu, gdy wieczorem wracałem do domu, nie czułem grama chłodu. Climashield® Apex™ to prawdziwa bajka, jeżeli chodzi o temperaturę. Jestem strasznym zmarzluchem, a w niej często na szybkie wypady do sklepu czy paczkomatu nie zakładałem żadnego mida (czyli warstwy środkowej), a i tak było mi ciepło! Ba! Przy bardziej komfortowych minus pięciu też nie zakładałem bluzy na długi spacer, a jedynie helikonowską koszulkę termiczną Level 2, żeby coś odprowadzało pot z ciała. Nadal było trochę gorąco… ale ja jestem zmarzluch więc nie było to żaden problem.
Rewelacyjnie kurtka sprawdzała się też podczas wypadów na miasto, czyli wtedy, gdy musiałem stać na przystanku. Krakowska komunikacja jest… relatywnie niezła (pozdrawiam tu Wrocław), ale i tak czasem trzeba było poczekać. Wtedy zimowa „postojówka” królowała najbardziej.
Jeżeli miałbym na coś pomarudzić, to byłby to kaptur. Mam porównanie z Yukonem, gdzie ten jest pancerny i z powodzeniem zastępuje też osłonę na szyję. W kurtce Husky kaptur jest o wiele lżejszy i, tak jak pisałem – bezwzględnie potrzeba do niego czapki i jakiegoś komina lub szalika. Spełnia swoją rolę, ale nie daje komfortu kaptura z Yukona.
Całkiem fajnie sprawdzają się kieszenie. Bardzo podoba mi się idea organizera w kieszeni. Regularnie wykorzystywałem go, by bezpiecznie chować klucze lub pojemnik na słuchawki. Z QAS korzystałem, szczerze mówiąc, dość rzadko i najczęściej po to, by wyjąć z wewnętrznej kieszeni rękawiczki, jakiś drobiazg lub nieco przewietrzyć pod kurtką, gdy robiło mi się za gorąco.
Warto też dodać, że kurtka mimo tego, że jest przeznaczona dla służb wygląda bardzo cywilnie. W wersji czarnej wygląda jak typowa „zimowka” i nosząc ją nie wyróżniałem się z tłumu.
Jeżeli miałbym ją porównać z innymi kurtkami, które nosiłem to cóż Husky to zupełnie inna liga niż „marketówki”, które nosiłem od zawsze. Wytrzymała, ciepła i stylowa, ale też o wiele droższa niż te do których byłem wcześniej przyzwyczajony. Po dwóch miesiącach dość regularnego noszenia nie ma na niej żadnych śladów zużycia, a warstwa termiczna grzeje tak samo dobrze jak w podczas pierwszego założenia. W tym samym czasie moje poprzednie kurtki już dawno by „oklapły” po tym jak ocieplina, by się zbryliła. I zdecydowanie bym też w nich zmarzł przy najgorszych mrozach. W Husky wszystko było „perfect”.
Kurtka Husky - kilka słów na koniec
Gdy piszę te słowa, zima za oknem praktycznie się już skończyła i mogę bez stresu zrzucić z pleców najcieplejsze ciuchy. Bez kurtki Husky ciężko byłoby mi przetrwać najzimniejsze miesiące i przy okazji nie poddać się i nie zaprzestać mojego planu spacerowego. Ten „termiczny potwór” dał mi taki komfort, że nawet przy minus dwudziestu stopniach nie bałem się wyjść z domu i ruszać w trasę.
Jeżeli w tym roku wasze zimowe ciuchy doszły do granic wytrzymałości i zmarzliście przy największych mrozach, to warto pomyśleć nad zmianami, tym bardziej, że wiosenne promocje na pewno sprawią, że taki zakup nie zaboli portfela w sposób porażający. Jeżeli jesteście zmarzluchami jak ja, to kurtka zimowa Husky od Helikon-Tex powinna być dla was naprawdę dobrym wyborem. Polecam z czystym sumieniem!
Dziękujemy Helikon-Tex za przekazanie kurtki Husky do testów.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.