Gdy parowóz z głośnym sykiem rusza z zabytkowego dworca w Durango, a nad wagonami unosi się zapach węgla i pary, można odnieść wrażenie, że za chwilę na peronie pojawią się poszukiwacze złota, kowboje i traperzy. Trasa kolejowa z Durango do Silverton to jedna z najbardziej widowiskowych podróży kolejowych w Ameryce Północnej – prawdziwa legenda Dzikiego Zachodu.
Linia kolejowa została zbudowana w 1882 roku przez Denver & Rio Grande Railroad, aby transportować srebro i złoto z gór San Juan do hut w Durango. Inżynierowie musieli poprowadzić tory przez dzikie kaniony, skalne półki i strome zbocza nad rwącą rzeką Animas. Do dziś wiele fragmentów trasy wygląda niemal identycznie jak w XIX wieku.
Trasę obsługuje lokomotywa D&SNG No. 482. Jest parowóz wąskotorowy typu 2-8-2 „Mikado” klasy K-36. Został zbudowany przez firmę Baldwin Locomotive Works w 1925 roku dla Denver & Rio Grande Western Railroad (D&RGW), a obecnie jest stałym elementem taboru Durango & Silverton Narrow Gauge Railroad w Durango w stanie Colorado.
Ciekawostką jest to, że nie jest to już klasyczny parowóz napędzany węglem. Niestety musiał być on zmodyfikowany aby spełnić restrykcyjne przepisy przeciwpożarowe. Aby kolej mogła dalej funkcjonować, zasilana jest olejem roślinnym. Piec został przerobiony i zamiast węgla przepala olej. Sypiące się iskry z lokomotywy były przyczyną wielu pożarów na trasie, która wiodła przez lasy Colorado, dlatego zdecydowano się na modyfikacje. Pod górę pociąg jest dodatkowo wspomagany nowoczesną jednostką napędzaną silnikiem Diesla. Nie zmienia to faktu, że lokomotywa dalej bucha parą i gwiżdże sprawiając wrażenie, że jest w 100% oryginalna. Dopiero pracownik muzeum w Durango zdradził mi szczegóły.
Podróż rozpoczyna się na historycznym dworcu w Durango. Już po kilku minutach pociąg opuszcza miasto i zaczyna wspinać się wzdłuż turkusowej rzeki Animas. Wagony powoli wjeżdżają w coraz bardziej dzikie tereny. Znikają drogi, domy i ślady cywilizacji. Pozostają tylko góry, lasy i huk parowozu odbijający się echem od skalnych ścian.
Najbardziej spektakularny fragment trasy prowadzi przez słynny High Line — odcinek wykuty wysoko w pionowej ścianie kanionu. Pasażerowie siedzący po stronie rzeki mają pod sobą kilkusetmetrową przepaść i widok na rwący nurt Animas River. To właśnie tutaj wielu podróżnych milknie i po prostu patrzy przez okno, próbując uwierzyć, że pociąg naprawdę jedzie po tak wąskim skalnym gzymsie.
Trasa liczy około 45 mil (72 km), a przejazd w jedną stronę trwa około 3,5 godziny. W tym czasie pociąg pokonuje niemal 900 metrów różnicy wysokości, wspinając się z Durango położonego na wysokości około 1980 m n.p.m. do górniczego Silverton na wysokości ponad 2800 m n.p.m. W zimie trasa ta jest skrócona o połowę.
Wielu podróżników podkreśla, że największe wrażenie robi nie sama kolej, lecz poczucie odizolowania od świata. Przez znaczną część trasy nie ma zasięgu telefonicznego ani dróg dojazdowych. Wokół rozciąga się wyłącznie dzika natura Kolorado. Na forach internetowych pasażerowie często opisują przejazd jako „podróż do innej epoki” albo „najpiękniejszą trasę kolejową w USA”.
Po kilku godzinach pociąg dociera do Silverton — niewielkiego górskiego miasteczka, które wygląda jak żywy plan filmowy westernu. Drewniane fasady, stare saloony i błotniste uliczki przypominają czasy gorączki srebra. W sezonie letnim miasto wypełniają turyści, motocykliści i miłośnicy kolei, ale mimo tego Silverton zachowuje autentyczny klimat dawnego górniczego Zachodu.
Linia Durango – Silverton odegrała również ważną rolę w historii amerykańskiego kina. W okolicy kręcono sceny do wielu westernów i filmów przygodowych, między innymi „Butch Cassidy and the Sundance Kid”. Parowozy, drewniane wagony i monumentalne krajobrazy gór San Juan idealnie oddawały klimat dawnego Dzikiego Zachodu.
Dziś Durango & Silverton Narrow Gauge Railroad jest jedną z ostatnich działających historycznych kolei wąskotorowych w Stanach Zjednoczonych. Wiele lokomotyw ma ponad sto lat i nadal codziennie pokonuje trasę przez góry. To nie muzeum i nie park rozrywki — to żywa historia amerykańskiego kolejnictwa.
Jesienią podróż staje się jeszcze bardziej niezwykła. Topole pokrywające zbocza gór zamieniają się wtedy w złote morze kontrastujące z ciemną zielenią świerków i czerwienią skał. Wielu fotografów uważa wrzesień i początek października za najlepszy moment na przejazd tą trasą.
Durango – Silverton to coś więcej niż zwykła atrakcja turystyczna. To podróż przez historię amerykańskiego Zachodu, przez epokę gorączki złota i srebra, przez świat parowozów, pionierów i górskich legend. Gdy pociąg powoli wtacza się z powrotem do Durango, a nad wagonami wciąż unosi się zapach dymu z lokomotywy, trudno oprzeć się wrażeniu, że właśnie wróciło się z innego stulecia.




















Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.