W skrócie
- Czerwony szlak przez Dolinę za Mnichem (odcinek od szlaku na Szpiglasową Przełęcz do Wrót Chałubińskiego) został zamknięty z powodu złego stanu technicznego nawierzchni.
- Turyści idący w kierunku Szpiglasowej Przełęczy mogą skorzystać z alternatywnej trasy – otwartego żółtego szlaku, tzw. Ceprostrady.
- Tatrzański Park Narodowy prowadzi obecnie prace również na szlakach w stronę Rysów oraz przez Przełęcz w Grzybowcu; przypomina też o zakazie nocnego poruszania się po szlakach.
Szlak przez Dolinę za Mnichem – zakres prac
Tatrzański Park Narodowy poinformował, że czerwony szlak prowadzący przez Dolinę za Mnichem, na odcinku od odejścia w kierunku Szpiglasowej Przełęczy aż po Wrota Chałubińskiego, został wyłączony z ruchu z uwagi na zły stan techniczny nawierzchni.
Jak przekazał leśniczy obwodu ochronnego Morskie Oko, Grzegorz Bryniarski, konieczne jest wybudowanie od podstaw nowych murków oporowych oraz ułożenie kamiennego bruku, ponieważ dotychczasowa ścieżka stwarzała zagrożenie dla przechodzących nią osób.
Prace mają się zakończyć w ciągu około trzech tygodni, choć wszystko zależy od pogody. Termin ponownego otwarcia zostanie ogłoszony w odrębnym komunikacie Tatrzańskiego Parku Narodowego.
Osoby zmierzające w stronę Szpiglasowej Przełęczy nie muszą rezygnować z wycieczki – pozostaje otwarty żółty szlak, tzw. Ceprostrada, prowadzący od schroniska nad Morskim Okiem. Park apeluje o respektowanie oznakowania w terenie.
Inne utrudnienia na szlakach
Według aktualnego komunikatu TPN remontowany jest również fragment czerwonego szlaku między Czarnym Stawem pod Rysami a Rysami, a także odcinek z Wielkiej Polany Małołąckiej przez Przełęcz w Grzybowcu do Wyżniej Kondrackiej Przełęczy. Dodatkowo, co warto przypomnieć obowiązuje całoroczny zakaz nocnego poruszania się po szlakach.
Jeżeli wyruszacie na wycieczkę w Tatry pamiętajcie o sprawdzeniu, tego które szlaki są zamknięte. Inaczej możecie w połowie trasy zawracać lub na szybko szukać obejścia co może łatwo skończyć się zgubieniem się w dziczy.
Grafika: Unsplash, Andrzej Rusinowski
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.