Do lasu w sukience
Powiedzmy sobie wprost – jeśli chcemy iść tylko na spacer do parku lub na prostą, leśną drogę, to nie potrzebujemy ekwipunku rodem z ośmiotysięczników. Przydadzą się jedynie trochę lepsze buty, by poradziły sobie z ewentualnym błotem. Jeśli jednak planujemy chodzić po nieznanych trasach, możliwe będzie przeskakiwanie przez kłody, planujemy biwak lub chociażby plenerowe ognisko, to warto założyć coś, co nie będzie ograniczać nam ruchów i czego nie będzie nam zwyczajnie szkoda pobrudzić (lub prześmierdnąć w przypadku ogniska).
Oczywiście – nie trzeba. Bywałam w lesie w legginsach, wpadłam w nich nawet do bunkra (słabo amortyzują upadek), zdarzyła się nawet sukienka do ziemi (nie polecam, super wygląda na zdjęciach, jednak zdejmowanie z niej zaplątanych resztek flory nie jest zbyt przyjemne). Wolę jednak założyć coś dedykowanego.
Nie cierpię na brak leśnych spodni. Jako rasowa cebula swego czasu upolowałam kilka egzemplarzy typowo trekkingowych modeli, naprawdę dobrych marek wartych garść złotych monet. Na wycieczkach z plecakiem sprawdzają się całkiem dobrze, mają jednak kilka wad. Pomijając odwieczny problem braku kieszeni w damskich spodniach – niezbyt chętnie spotkają się z jeżyną czy wylądują w pralce (i suszarce) po każdym użyciu przy ognisku. Na takie traktowanie jest mi ich zwyczajnie szkoda (ach, to wychowanie w latach 90).
Do „cięższego stosowania” kupiłam jeden z tańszych modeli Helikona – BDU, które zresztą opisałam w innym tekście.
Uznałam więc, że mam komplet – i na spacer, i do tarzania się w dziwnych warunkach. Do czasu.
Idę tylko po bułki
Plan był prosty – idę do pobliskiego Aldiego, biorę jedną rzecz, wychodzę. Poległam. Przechodząc między półkami, zauważyłam całkiem fajnie wyglądające spodnie za 59.99. Nie zwróciłabym jednak na nie uwagi, gdyby nie przyjaciel mówiący, że właśnie takich szukał. Krótkie grzebanie w koszu, zaskakujący wybór (wziął model damski, bo woli kolor szary) i wracamy.
Dopiero w domu dokładnie je obejrzałam. Materiał podobny do reszty moich spodni. Wzmocnione kieszenie i kolana, z miejscem na wkładki. Wzmocniony dół nogawek dla ochrony przed przecieraniem się (chyba, tak to wygląda). Długie, rozpinane otwory wentylacyjne na udach. Regulowana guma w pasie wszyta w tunel (pierwszy raz widzę takie rozwiązanie, jest super!).
Kieszenie! Kocham kieszenie!
Właśnie, kieszenie. Kobiety bardzo dobrze o tym wiedzą, mężczyźni zaraz też poznają rzeczywistość – kieszenie w damskich spodniach to Święty Graal. Nawet w modelach typowo turystycznych kieszenie są dość średnie. Płytkie, małe, umiejscowione pod pasem biodrowym – delikatnie ujmując są mało funkcjonalne. Na dłuższe spacery zaczęłam nawet zabierać dodatkowo saszetkę, by mieć gdzie schować telefon.
Te spodnie mają kieszenie. Mają duże, pełnowymiarowe kieszenie, nie są w żaden sposób ograniczone w porównaniu do męskiej wersji! Są dwie, duże klasyczne kieszenie po bokach, jedna ogromna na nodze 3w1, na drugiej jest miejsce na miarkę i długopisy ponieważ teoretycznie są to spodnie do prac w ogrodzie.
Doszukałam się tylko dwóch minusów – spodnie są stosunkowo krótkie (dla mnie są ok, ale ja kolejkę po wzrost przespałam) oraz nie mają ściąganych dołów nogawek. Nie można jednak mieć wszystkiego. Są kieszenie!
Decyzja mogła być tylko jedna – idę kupić model dla siebie, póki są.
Sprzęt leśny a markety
Ten tekst nie jest tak naprawdę darmową reklamą spodni – zanim pojawi się na stronie zostaną już one wyprzedane. Chciałam pokazać alternatywę dla markowego sprzętu, którego ceny mogą odstraszać na początku przygody.
To nie jest mój jedyny zakup artykułów „do lasu” w miejscu teoretycznie do tego nieprzeznaczonym. Wiele rzeczy udało mi się upolować w Action (no dobra, za dużo rzeczy, ten sklep jest zdecydowanie zbyt blisko mojego domu).
Z Aldiego mam także bardzo mały (jak na syntetyka) śpiwór na lato (stosuję jako backup bądź pożyczam innym) oraz moskitierę do lasu. Raz na jakiś czas leśno-biwakowe akcesoria można dostać także w typowych dyskontach jak Biedronka czy Lidl. Oczywiście – to nie jest profesjonalny sprzęt z którym można wejść na najtrudniejsze trasy świata, jednak do bardziej casualowych zastosowań, zwłaszcza na początku – może się sprawdzić.
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.