Wstęp
Pakuję się na różne wyjazdy od lat. Na długo zanim spopularyzowały się kieszenie zewnętrzne i organizery do bagażu, wiedziałem, że porządek w sposobie pakowania to bardzo ważna rzecz. Pod koniec zeszłego stulecia (jak to brzmi!), używaliśmy do tego płóciennych lub parcianych worków, potem spopularyzowały się torebki foliowe. Znana też była metoda zawinięcia czegoś w większy sweter albo spięcia mniejszych rzeczy gumką recepturką. Współcześnie tę improwizację możemy zastąpić na różne sposoby, choćby po to, żeby ograniczyć ilość używanej folii, czyli plastiku. Niektóre rzeczy bardziej niż inne warto spakować osobno. Kosmetyki stanowczo do nich należą.
Helikon Toiletry Bag - po co mi to?
Na dobry początek, warto określić czego oczekuję od kosmetyczki. Jest to element bagażu, organizer, który po pierwsze ma mi zapewnić łatwy, szybki dostęp do określonej grupy przedmiotów. Po drugie, ma zabezpieczyć resztę bagażu przed rozlaniem się czegoś, ubabraniem mydłem, pomadą do brody, pastą do zębów. Po trzecie, ma też zabezpieczyć same kosmetyki, często zawierające saponiny, przed zamoknięciem oraz – w miarę możliwości – przed uszkodzeniem. Uważam, że te aspekty są ważne szczególnie podczas biwakowania, ale również kiedy się przemieszcza taksówką z lotniska prosto do hotelu. Specjalnego znaczenia może to nabrać w przypadku osób, których skóra potrzebuje określonych kosmetyków, choćby ze względu na jej typ albo kondycję dermatologiczną. Kłopotliwe mogło by być poszukiwanie specjalistycznych kosmetoceutyków w kraju którego język zna się słabo albo w ogóle… Zatem głupio by było stracić w podróży pudełeczko czy tubkę ze specjalnym kremem. Lepiej go zabezpieczyć, wiedzieć gdzie jest, którym bagażem nie należy rzucać.
Helikon Toiletry Bag - budowa
Niełatwo jest w prostych słowach opisać, jak zbudowana jest ta kosmetyczka. Postaram się to zrobić etapami: na zewnątrz, po otwarciu, wewnątrz.
Jeśli chodzi o zewnętrze, to natychmiast rzuca się w oczy główny zamek, który zaczyna się na tylnej ściance organizera, tworząc klapę nakrywającą całą szerokość kosmetyczki i odchylającą się do tyłu, do zlicowania z tylną ścianką bądź dalej. Zdjęcia lepiej wytłumaczą, o co mi chodzi. Otwarcie jest dwustronne.
Na tylnej ściance u góry znajdujemy wszyty uchwyt transportowy (tego detalu brakowało mi w dotychczas użytkowanych kosmetyczkach) oraz dwie szlufki przez które można przeciągnąć jakąś linkę. Jak dotąd nigdy ich nie użyłem, ale nigdy nie wiadomo, kiedy się przydadzą.
Na klapie znajduje się głęboka kieszonka zapinana na zamek oraz nieodłączny dla Helikona panel rzepa. Po bokach organizera trafiamy na wąskie kieszonki siateczkowe, wykończone taśmą ściągacza.
Otwarcie klapy ujawnia dwie kieszonki siateczkowe, szerszą i węższą, obie zapinane na zamek. Na szerszej znajduje się doczepiane panelem rzepa lusterko zabezpieczone grubą, przezroczystą folią. Muszę przyznać, że ten detal od razu mnie ucieszył. Jeszcze bardziej trafił mi do przekonania wszyty w klapę, tuż przy zamku, plastikowy haczyk. Z przodu korpusu kosmetyczki znajdujemy kolejną (tym razem szeroką) kieszonkę siateczkową.
W pojedynczej, niemal pustej komorze głównej, która w skali całego organizera robi wrażenie przestronnej, mamy już tylko dwie kieszonki siateczkowe na tylnej ściance, a poza tym po prostu regularnego kształtu przestrzeń pakowną.
Główny materiał produktu to nylon ze splotem ripstop o gramaturze 150 g/m.kw. Oczywiście siateczki równie są nylonowe. Wymiary to 21x18x7 cm a waga – 160 gramów. Całość ma prosty wygląd przywodzący na myśl przede wszystkim funkcjonalność, bez udziwnień, w mojej opinii – dzięki obłemu wykończeniu bocznych ścianek i zagiętej klapie – całkiem estetyczny.
Kosmetyczka Helikon w użyciu
W mojej kosmetyczce zmieścił się bez trudu dość zwyczajny, można powiedzieć: męski zestaw. Pasta i szczoteczka do zębów, antyperspirant i dezodorant, maszynka do golenia, olejek i pomada do zarostu, mydło, szczoteczka lub grzebień do brody i inne drobiazgi. Bez trudu wchodzą jeszcze trzy stumililitrowe buteleczki z różnymi płynami higienicznymi i bez szczególnego upychania myjka do ciała. W klapie jeszcze zapasowe tafelki z lekarstwami przeznaczonymi bardziej dla mnie niż do apteczki. I muszę przyznać, że kosmetyczka sprawiła się bardzo dobrze. Oczywiście jako sam w sobie organizer, prawdę mówiąc niczym szczególnym się nie wyróżnia. Po prostu jest lekka, nie przepuszcza wody, łatwo ją spakować, łatwo utrzymać ład wewnątrz, wyczyścić, jeśli się ubabrze, szybko schnie… Sprawdza się. O sukcesie decydują tutaj szczegóły, niby proste, wręcz banalne, ale dające przewagę nad znaną mi konkurencją. Nie trzeba wielkiej filozofii, żeby do kosmetyczki dodać siateczkowe kieszonki na zewnątrz. Dają możliwość stałego trzymania buteleczek czy tubek w pozycji odwróconej, co w przypadku gęstych kosmetyków bywa bardzo przydatne. Do tego zmniejszają ilość wody, jaka dostaje się do wnętrza kosmetyczki. Ogólnie ilość zastosowanej siateczki ułatwia korzystanie z organizera, gdyż po prostu widać, co gdzie jest. Również fizyką kwantową nie jest dodanie do kosmetyczki lusterka, a to potrafi naprawdę wiele ułatwić. Nie chciałbym na przykład golić się na ślepo, to nie daje dobrych efektów. Na koniec: widoczny na zdjęciach haczyk pod klapą, dający możliwość zawieszenia kosmetyczki. Na gałęzi, na kaloryferze, rurce, krawędzi kabiny prysznicowej, lince hamaka… To się po prostu przydaje, ułatwia dokonanie ablucji w pozadomowych, a szczególnie biwakowych warunkach.
Oczami kobiety
Ewa: Na całe szczęście mam swoją własną kosmetyczkę i nie muszę podbierać jej mężowi. Szybko przypadła mi do gustu ze względu na swoją wielkość. Nie za duża, nie za mała – taka w sam raz. Mieszczą się w niej rzeczy najpotrzebniejsze – o ile pakuję się na kilka dni, a nie tygodni.
Konstrukcja kosmetyczki jest wygodna w użytkowaniu. Sprawdziła się w terenie podczas biwakowania, na wyjazdach służbowych czy rekreacyjnych, gdzie nocowało się w mniej lub bardziej wygodnych łóżkach pod jakimś dachem lub tarpem, z dostępem bądź brakiem dostępu do łazienki.
Wygodnym rozwiązaniem jest chwyt transportowy, a jeszcze wygodniejszym haczyk wszyty w klapę kosmetyczki. Dzięki niemu z powodzeniem można ją zaczepić na trokach Gear Tie, sznurku przywiązanym do drzewa, odstających sęczkach przy pniu czy Whoopie Slingu bądź innym osprzęcie hamaka. Plusem jest to, że nie muszę pamiętać o zabraniu lusterka, bo zawsze jest ono w kosmetyczce. W razie potrzeby można je wygodnie odczepić, gdyż jest przymocowane na rzep i zabezpieczone. Gdy zawiesi się kosmetyczkę na odpowiedniej wysokości, korzystanie z lusterka staje się łatwe i komfortowe.
Przemawia do mnie konstrukcja kosmetyczki Helikon Toiletry Bag. Szybko znalazłam w niej odpowiednie miejsca dla swoich kosmetyków. Jest według mnie przemyślana. A siateczkowe kieszenie wewnętrzne i zewnętrzne, w tym również te na zamek, ułatwiają organizację, co przekłada się na praktyczne użytkowanie.
Kieszonka na szczoteczkę i pastę do zębów zdecydowanie daje szybki i łatwy dostęp. Co prawda, trzeba było znaleźć nieco krótszą szczoteczkę, aby się ją wygodnie wyjmowało, ale po dopasowaniu rozmiaru, te rzeczy znalazły swoje stałe miejsce. Nie muszę szukać ich pod resztą zawartości, jak zdarzało mi się w innym typie kosmetyczki.
Poręczna również okazała się kieszonka w klapie zamykana na zamek. Czy to na leki, czy na nawilżane chusteczki, czy też inne artykuły higieniczne dla kobiet.
W sumie kosmetyczka jest całkiem pojemna, o ile skorzysta się z mniejszych pojemników. Wówczas spokojnie znajduje się miejsce na środki do mycia twarzy, ciała, kremy, szampon, kosmetyki kolorowe, dezodorant, perfumy, płatki kosmetyczne, pędzle do nakładania kosmetyków i inne drobniejsze przedmioty. Kłopotliwe jest umiejscowienie szczotki do włosów, ale grzebienie spokojnie się upchnie.
Nie raz zdarzało mi się, że kosmetyczka była wypakowana tak, że ledwie ją zasunęłam. Mimo to zamki i szwy do tej pory nie puściły, wiec spokojnie mogę powiedzieć, że są mocne i solidne. Materiał też wytrzymał. A uwierzcie, zdarzyło mi się nie w pełni ją domykać. Kosmetyki nie były uszkodzone, zamek się nie rozsuwał – tak wiec kosmetyczka spełniła swoje zadanie.
Na koniec dodam od siebie wymiary. Osobiście uważam, że tego typu informacje, potrafią niejednokrotnie ułatwić podjęcie ostatecznej decyzji.
- Wymiary zewnętrzne całej kosmetyczki: 23 x 18 x 7 cm
- Boczne kieszenie siateczkowe: 6 x 9 cm
- Wewnętrzna kieszeń na zamek w klapie: 18 x 10 cm (otwór dostępowy do kieszeni o wymiarach: 15,5 cm – długość zamka).
- Wewnętrzna kieszeń na zamek w klapie (na szczoteczkę i pastę do zębów, pod tą większą): 18 x 7 cm (otwór dostępowy do kieszeni o wymiarach: 15,5 cm – długość zamka).
- Wewnątrz komory głównej, dwie kieszenie siateczkowe: 10,5 x 9 cm (jedna przegroda).
- Kieszeń siateczkowa na froncie (pod klapą): 16 x 8 cm
- Lusterko: 6 x 8 cm
Helikon Toiletry Bag – podsumowanie
Znowu Tomek: Gdybym miał ogólnie ocenić kosmetyczkę od Helikona, dałbym jej takie 7/10 z serduszkiem, czyli naprawdę wysoką notę. Nie jest to żaden cud techniki ani estetyki, nie wprowadza nowych, kapitalnych, zmieniających życie rozwiązań, ale też nie próbuje udawać, że tak jest. To po prostu kompilacja pewnej liczby sprawdzonych w innych okolicznościach rozwiązań – takich jak siateczkowe kieszonki – z doświadczeniem, które uczy, co się przydaje, a co jest wyłącznie gadżetem. Czy jakoś szczególnie wyróżnia się na tle konkurencji? Chyba głównie pomysłem, który daje uporządkowanie i praktyczne rozwiązania w niewielkim, niekłopotliwym opakowaniu. Ja ją bardzo polubiłem.
Własna strona naszych Autorów, kilka słów o nich i reszta ich materiałów opublikowanych w serwisach Elventure oraz MilMag: sylvanus.edu.pl
Dziękujemy firmie Helikon-Tex za udostępnienie torby do testów.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.