Wstęp
Kiedy bawimy się w survival, bushcraft i pochodne, ręce stanowią jedno z dwóch najważniejszych narzędzi. Drugim jest głowa, która rękami steruje. Jestem przekonany, że tak samo jak mnie, zdarzało Wam się wrócić do domu z pokaleczonymi, podrapanymi i bardzo zabrudzonymi dłońmi. Rozwiązanie tego problemu jest proste: rękawiczki. Większy kłopot sprawia zdecydowanie się, jakie wybrać. Po wielu próbach z różnymi, nowoczesnymi, nie zawsze wartymi choćby wzmianki rękawiczkami postanowiłem wrócić do klasyki: rękawic ze skóry. Jak na razie nie żałuję.
Moja znajomość z rękawicami Woodcrafter zaczęła się kilka lat temu, ale niestety, wtedy źle dobrałem rozmiar. Okazało się że mogę łatwo rękawice założyć, ale po pewnym czasie pracy, kiedy moja skóra zwilgotniała, a dłonie nieco spuchły, było coraz trudniej je zdejmować i zakładać z powrotem. Z tej przyczyny przez pewien czas leżały nieużywane, a ja w tym czasie testowałem inne opcje. W końcu jednak wystarałem się o nowe Woodcraftery, lepiej dobierając rozmiar. Znalazło się jednak zastosowanie również dla tych starszych, zapraszam więc na recenzję na dwa głosy, damski i męski.
Technologia rakietowa – nie tym razem
Tym razem technogadka pozostanie absolutnie ograniczona. Rękawice Woodcrafter wykonane są z bydlęcej skóry o grubości prawdopodobnie 1 mm. Ozdobny mankiet, pętla do zawieszania oraz sznurek ściągający to syntetyki. Stoper kończący sznurek oraz pętla oporowa są z plastiku. Przychodzą spięte karabińczykiem z metalu. Koniec technogadki.
Helikon Woodcrafter – budowa
Tutaj jest nad czym się chwilę zatrzymać, bo wbrew pozorom sposób uszycia rękawic wcale nie jest tak prosty jak dobór materiału. Mogę się mylić, ale podczas oględzin szwów naliczyłem aż trzynaście kawałków skóry, z których składa się pojedyncza rękawica. Jak są rozmieszczone, można zobaczyć i policzyć na zdjęciach. Skóra ta jest wyprawiona dwustronnie, z zewnątrz na lico, czyli gładko, wewnątrz na drobny zamsz, dzięki czemu rękawice są po prostu wygodniejsze. Producent nie podaje, jak materiał jest garbowany, ale prawdę mówiąc, przypomina mi jucht znany jako coś bardzo trwałego o szczególnych, eleganckich cechach estetycznych. Podkreślam: przypomina, nie jestem pewien.
Wnętrze dłoni dodatkowo zabezpiecza druga warstwa nieco sztywniejszej, gęsto przeszytej skórki. Rękawice mają przedłużony mankiet, chroniący nadgarstek, wykończony wyszywaną taśmą. Mocno wszyty po wewnętrznej stronie kawałek skóry przytrzymuje pętlę z syntetycznego sznurka, takiego samego jak w ściągaczu na wierzchu dłoni. Dlaczego syntetyk przy skórzanych rękawicach? No cóż, chociaż burzy to trochę estetykę, pewnie ze względu na trwałość. Jednak organiczne sznurki łatwiej się przecierają. Całość jest szyta podwójnymi szwami. Ważą według producenta 140 gramów dla rozmiaru L, czyli mojego. Moja waga pokazała 150 gramów, aczkolwiek mogły się już uzbierać zabrudzenia. Razem z karabińczykiem 165 gramów.
Ewa – Moje wrażenia i doświadczenia
Rękawice Woodcrafter ewidentnie powstały z myślą o osobach, które lubią bawić się drewnem, siekierą czy też piłą. Innymi słowy: dla osób lubiących bushcraftować czy też lasobuszować – jak określamy z mężem nasze zainteresowania. Czy warto się nimi zainteresować? To zależy, czego się oczekuje od rękawic. Mnie przyciągnęły do siebie dlatego, że wykonane są ze skóry bydlęcej. Jakoś mam problem z zaufaniem syntetycznym rękawiczkom, kiedy wkładam rękę do ogniska… Ale to tylko moje przekonanie….
Tytułem wstępu
Nie uważam się za osobę mającą malutkie dłonie – raczej obstawiam, że mam dłoń o przeciętnej wielkości, a przynajmniej w granicach normy dla dorosłych kobiet. Jednak miewam kłopot ze znalezieniem praktycznych i wygodnych rękawiczek ochronnych do lasobuszowania, bushcraftowania czy też różnych prac obozowych, w tym do czynności związanych z gotowaniem na ogniu np. w postaci rozpalania i dokładania drwa do ognia, ściągania czajnika czy też kociołka z ogniska.
Pragnę również zaznaczyć, że nie zawsze przed wyruszeniem na biwak ścinam paznokcie do opuszków palców. Dlatego też optymalne dla mnie rękawiczki powinny mieć 8 cm szerokości i 9,5 cm długości (licząc od nasady palców). Patrząc na tabelę rozmiarów Helikona dla tych konkretnie rękawic, odkryłam, że najlepsze dla mnie byłoby skrzyżowanie XS z M, bowiem wymiary mojej dłoni (według sposobu mierzenia dłoni przez producenta) to: długość palców 13 cm, szerokość dłoni 8,5 cm.
Z moich obserwacji wynika, że trudno jest dostać damskie rękawiczki pod moje potrzeby. Gdybym potrzebowała rękawiczek strzeleckich, to mogłabym zacytować Franka Dolasa i powiedzieć „brać, wybierać, decydować i niczego nie żałować.” A tymczasem pozostaje mi inne przysłowie, bardziej adekwatne: „jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma” i tym samym wykorzystuje to, co jest pod ręką. A że pod ręką mam dostępne rękawice Męża, to mu je podbierałam. Na szczęście nie jest aż tak źle. Małżonek swego czasu wybrał sobie za małe dla niego rękawiczki bushcraftowe Woodcrafter, a potem dostał nowe, w związku z czym „te mniejsze” (czytaj. rozm. M: szerokość: 9,5 – 10 cm, długość 13, 13,5 cm) trafiły po jakimś czasie w moje użytkowanie.
Tak wiec rękawic intensywnie używałam kilka razy w roku przez okres około dwóch lat. Przy czym warto tutaj zaznaczyć, że leżały one nieużytkowane przez okres około 2 lat oraz podkreślić, że ani razu nie były pielęgnowane, czyli małżonek mój pożałował im oczyszczania i natłuszczania.
Wrażenia z użytkowania
Przedłużony mankiet nie zawsze idealnie sprawdza się podczas różnych prac. A to zależy od tego, ile i jak grubych warstw ubrań ma się na sobie. W sytuacji, kiedy szybko trzeba ściągnąć patelnie z rusztu albo kociołek z ogniska, i jest się ubranym na cebulkę, akurat te rozszerzane mankiety przeszkadzają. Aby rękawice nie zsuwały się z dłoni, za każdym razem musiałam mocno zaciskać sznurkowy ściągacz. Na szczęście nie jest to problematyczne. Minusem w takiej sytuacji jest to, że po ściągnięciu na maksa skóra rękawiczki na wierzchu dłoni się fałduje, i nie mogę powiedzieć, aby to było wygodne. Plusem jest to, że ściągacz faktycznie trzyma. Niestety ze względu na to że są na mnie trochę za duże, nie sprawdzają się przy precyzyjnych czynnościach.
Faktem jest, że Woodcraftery są wytrzymałe. Nie zliczę, ile razy wkładałam swoje łapki w tych rękawicach do ogniska, układałam stos ogniska na nowo z żarzących się drew czy też oczyszczałam miejsce ogniskowe ze starego popiołu wymieszanego z liśćmi, zarówno suchymi, jak i mokrymi. Rąbanie, piłowanie i przenoszenie drewna nie uszkodziło rękawic. Tak więc, jeśli chodzi o wytrzymałość – którą podkreśla producent – zdecydowanie potwierdzam.
Na zakończenie
Bardzo bym chciała dostać do testów model tych rękawic, które by były idealnie dopasowanie do mnie. Niestety, znając realia rynku, nie będzie mi to dane. A szkoda, bo skórzane rękawiczki bardzo dobrze chronią dłonie przed nożem, żarem ogniska, a nawet zsuwającą się siekierą. Pomijam już tutaj, że przed ziemią, popiołem i ogólnym zabrudzeniem dłoni. No i warto pamiętać, że skóra ma to do siebie, że lekko się rozciąga, więc aby mieć komfort noszenia i satysfakcję z nich, tym bardziej należałoby mieć dobrze dobrany rozmiar do swych dłoni oraz pamiętać o pielęgnacji.
Tomek – moje wrażenia i doświadczenia
Po pierwsze, okazuje się że za drugim razem dobrze dobrałem rozmiar. Moje Woodcraftery leżą bardzo dobrze. Tabela rozmiarów może nie jest idealna, trzeba było chwilę pomedytować, ale jednak się sprawdziła. Nawet nie zawsze zaciągam sznurek ściągacza, bo przy szybkich, krótkich czynnościach po prostu nie jest to potrzebne.
W moim przypadku, przedłużony mankiet to świetny element. Nie jestem aż tak ciepłolubny jak Pani Małżonka, zazwyczaj przy pracach obozowych nie mam na sobie więcej niż dwóch warstw, a rękawica osłania nie tylko nadgarstek, ale też np. mankiety koszuli.
Woodcrafter – rękawice dla (leśnego) rzemiosła
Jest to stanowczo produkt dla ludzi, którzy pracują rękami, narzędziami i chcą swoje dłonie zabezpieczyć przed uszkodzeniami. Siekiera, piła, nóż, włóczenie drągów, przycinanie drzewek, wycinanie i porcjowanie martwych pni, przenoszenie kamieni, karczowanie jeżyn, w końcu również utrzymywanie ognia… Wszystko to robiłem w tych rękawicach i żadna z tych czynności nie spowodowała uszkodzeń. Oczywiście zabrudziły się, ale to mi akurat nie przeszkadza. Jedyne uszkodzenie, jakie znalazłem, to cięcia od bardzo ostrego noża, które powstały podczas precyzyjnego skrobania kawałka drewna, podczas którego opierałem go o kciuk. Poniżej zdjęcie, aby było wiadomo o co chodzi. Skóra jednak nie puściła. Wzmocnienie wnętrza dłoni lekko zamszowaną skórą daje pewniejszy chwyt narzędzia. Zabezpiecza też rękawicę przed przetarciem się w strategicznym punkcie.
Woodcraftery a temperatura
Warto podkreślić, że to nie są rękawice, które mają chronić przed niskimi temperaturami. Cóż, taka specyfika niepodszytej niczym, cienkiej skórki. Na zimę zapewne należałoby mieć jeszcze o rozmiar większe, żeby móc pod nie założyć jakieś rękawiczki wełniane. Albo zimową wersję tych samych, Ranger Winter. Z drugiej strony nie sprawia problemu włożenie dłoni do ogniska, manipulowanie płonącymi polanami czy przesuwanie grudek żaru. Co więcej, w tych rękawicach można zwyczajnie ogrzać dłonie nad ogniskiem i przez chwilę pozostają ciepłe.
Na zakończenie
Na koniec pozostawiam kwestię zupełnie subiektywną. Moim zdaniem rękawice Woodcrafter po prostu świetnie wyglądają. Są zwyczajnie stylowe. Nie lubię nosić wojskowych ciuchów, wolę styl traperski, ewentualnie kamuflaże myśliwskie, więc produkt, o którym piszemy, bardzo mi przypadł do gustu. Uważam, że na rękawicach Helikon Woodcrafter można polegać, dają mi poczucie bezpieczeństwa i pewność siebie, kiedy sięgam po narzędzia. No i po powrocie z wyprawy, kiedy chcę wyglądać w sposób cywilizowany, nie mam dłoni całych w plastrach.
Dziękujemy firmie Helikon-Tex za udostępnienie rękawic do testów.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji.

Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.