Czym jest set-jetting?
Set-jetting to sposób spędzania urlopu polegający na odwiedzaniu miejsc, w których kręcono ulubione filmy i seriale. Sam termin pojawił się po raz pierwszy w 2008 roku w artykule New York Post autorstwa Gretchen Kelly i stanowi grę słów lekko złośliwie nawiązującą do pojęcia jet-setting, oznaczającego luksusowe podróże bogaczy. Ten typ turystyki rozwija się od lat 90. XX wieku (sam pamiętam boom na wyprawy na Nową Zelandię we wczesnych latach dwutysięcznych), jednak prawdziwy jej wybuch nastąpił w przeciągu kilku ostatnich lat.
Według badań Expedia Unpack’25, już dwie trzecie respondentów przyznało, że filmy i seriale z platform streamingowych wpłynęły na wybór miejsca, w którym spędzą urlop.
Fenomen set-jettingu wywołany jest przede wszystkim przez związanie widza z bohaterami ulubionych dzieł kultury oraz wizualne siła obrazów w rozdzielczości 4K. Współczesne produkcje pokazują świat na sposób o wiele bardziej spektakularny niż zwyczajne broszury z biur podróży. Dodatkowo kiedy widzowie identyfikują się z postaciami to ciągnie ich by doświadczyć ich świata na własnej skórze. Dlatego też obecnie set-jetting jest obecnie jednym z najszybciej rozwijających się sektorów turystyki światowej, a jej wartość już niedługo przekroczy 100 miliardów dolarów. Według danych, film lub serial może zwiększyć ruch turystyczny w danym miejscu średnio o kilkadziesiąt procent, a w ekstremalnych przypadkach – jak w brytyjskim zamku Alnwick po premierze Harry’ego Pottera – wzrost sięga nawet 120 procent.
Najpopularniejsze destynacje set-jettingowe na świecie
- Dubrownik („Gra o Tron”) – Chorwackie miasto jest jednym z najwyraźniejszych przykładów trwałego wpływu set-jettingu na turystykę. Mimo że serial zakończył się już kilka lat temu to Dubrownik nada przyjmuje rocznie setki tysięcy fanów. Ta populatność sprawiła, że dubrownickim Starym Mieście, które wcieliło się w Królewską Przystań, wprowadzono limit przebywających tam turystów – jednocześnie może przebywać tam maksymalnie 4000 zwiedzających.
- Nowa Zelandia („Władca Pierścieni”) Nowozelandzkie krajobrazy, gdzie kręcono trylogię „Władcy Pierścieni”, od ćwierć wieku niezmiennie przyciągają miliony fanów z całego świata. Po premierze filmów liczba turystów odwiedzających kraj wzrosła z 1,7 miliona w 2000 roku do 2,4 miliona w 2004 roku, co stanowiło 40-procentowy wzrost.
- Sycylia, Włochy („Biały Lotos” – sezon 2) – Malownicze miasteczko Taormina na Sycylii doświadczyło prawdziwego boomu turystycznego po premierze drugiego sezonu serialu HBO, a San Domenico Palace, stał się jednym z najczęściej rezerwowanych luksusowych hoteli Włoszech. Serial pokazał barokową architekturę wyspy, wulkaniczne plaże i regionalną kuchnię, pozycjonując Sycylię jako atrakcyjną alternatywę dla przeludnionego wybrzeża Amalfi.
- Alnwick Castle („Harry Potter”) – Brytyjski zamek Alnwick, w którym kręcono sceny szkolne w filmowej adaptacji przygód „Harrego Pottera”, odnotował 120-procentowy wzrost liczby zwiedzających, co przełożyło się na dodatkowe mniej więcej 9 milionów funtów. Oblężenie przeżywa także londyńska stacja King’s Cross, z której odchodził pociąg do czarodziejskiej szkoły. Tamtejsze władze stworzyła nawet fikcyjny peron 9¾ jako prawdziwą atrakcję turystyczną i umieściły tam sklep z pamiątkami.
- Skopelos („Mamma Mia!”) – Kolejnym z miejsc przyciągających turystów jest grecka wyspa Skopelos, gdzie kręcono musical „Mamma Mia!”, Zachęca ona do przyjazdu malowniczymi, sosnowymi wzgórzami opadającymi do krystalicznie czystych wód Morza Egejskiego. Najważniejszymi punktami na wyspie są: kaplica Agios Ioannis, czyli biały kościółek na skale z pamiętnej sceny ślubu oraz plażę Kastani, gdzie filmowano liczne sceny musicalowe
Kilka słów na koniec
Set-jetting to ciekawy trend, który zapewne będzie rozwijał się coraz bardziej w kolejnych latach, generując setki miliardów dolarów i zmieniać oblicza wielu miejsc na świecie. Warto jednak pamiętać, że ten typ podróżowania często może nadwyrężyć lokalne możliwości prowadząc do overtourismu. Planując wycieczkę po ulubionych miejscach warto pamiętać o odwiedzaniu takich miejsc poza sezonem i wspieraniu lokalnej gospodarki (na przykład korzystając z usług miejscowych przewodników). W erze hiperpopularności streamingu moc ekranu jako przewodnika turystycznego będzie tylko rosła i bardzo ważną kwestią jest to, by nasze podróże wspierały, a nie przytłaczały miejsca, które ukochaliśmy dzięki filmom i serialom.
Grafika: Unsplash, Ivan Ivankovic
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.