Na co mi chusta wielofunkcyjna?
Akcesorium to stanowi swojego rodzaju „doszczelnienie” odzienia podczas chłodniejszych sezonów, chroniąc nasze ciało przed przenikliwym zimnem. Każdy raczej doświadczył tego nieprzyjemnego, wręcz kłującego chłodu dostającego się przez najmniejsze szczeliny pokroju mankietów czy kołnierzy i kapturów kurtek. Tak, taki kaptur można oczywiście dopasować, ale rzadko jest to wystarczająco szczelne. Wtedy właśnie wkracza chusta wielofunkcyjna lub po prostu komin, który dokładnie chroni naszą szyję, twarz czy nawet większość głowy – zgodnie z naszą wolą.
Zdjęcia: Michał Ihnatów, Elventure
Dla mnie jest to tak istotny mnożnik komfortu, że jego brak jest dla mnie wręcz katastrofalny w odczuciu. Co mi z dobrej czapki i ciepłej kurtki, kiedy zimny wiatr wprost kłuje moją szyję i przepiękną buzię.
Spora część kominów (świadomie piszę, że nie wszystkie) umożliwia także utworzenie awaryjnej czapki, co ratuje sytuację np. w momencie, kiedy temperatura nagle wzrosła (czy spadła) lub przewidujemy większą aktywność fizyczną, a nasza podstawowa beanie będzie po prostu za ciepła.
Mając już za sobą wskazanie sensu z pozoru banalnego akcesorium, przyjrzyjmy się nowym chustom Helikon-Tex.
Helikon-Tex Wrap Lightweight
Tańszy (49,99 zł) z dwóch dostępnych, wykonany w 100% z dzianiny poliestrowej o gramaturze 130 g/m2. Elastyczny, bardzo przyjemny w dotyku, nie jest taki do końca „śliski”. Ujmując krótko – komfortowy.
Oferowany w trzech jednolitych ubarwnieniach oraz dwóch kamuflażach – prezentowanym ERDL oraz PL Woodland. Ten drugi z pewnością zainteresuje naszych żołnierzy. Wymiary mierzone średnio starannie – 42,5 x 25 cm.
Helikon-Tex Wrap Merino
Ten droższy (99,99 zł). Dzianina to 100% powszechnie cenionej wełny merynosa, o gramaturze 140 g/m2. Jak na merino przystało, niesamowicie przyjemny w dotyku. Oferowany w trzech kolorach. Ja wybrałem wszechstronny czarny.
Wymiary zbliżone co do Lightweight, z tą różnicą, że krańce zagięto i wykończono overlockiem – żeby nic się nam nie pruło.
Możliwości chust wielofunkcyjnych
Metod noszenia jest w zasadzie kilkanaście. Większość to naprawdę przydatne konfigurację, część jest według mnie trochę na siłę. Co kto lubi. Najważniejsze, że użytkownik ma swobodę wyboru, dzięki czemu może dostosować się do różnych warunków pogodowych oraz stopnia aktywności fizycznej. Ochrona szyi, twarzy, głowy i uszu – wszystko to jest możliwe, choć do pewnego stopnia, ponieważ szeroka głowa może ograniczać nieco nasze możliwości w przypadku poszczególnych metod. Warto mieć to na uwadze przy wyborze komina.
Chusta wielofunkcyjna i czapka – ulubione combo
Są ludzie o długich włosach czy wyszukanych fryzurach, którzy omijają nakrycia głowy – po pierwsze, bo ich często nie potrzebują, po drugie, bo niszczą ułożenie włosów. Ja akurat do tego rodzaju osób nie należę i kieruję się zasadą „boki i tył krótko, góra dłużej”. Przez to też nakrycie głowy towarzyszy mi w zasadzie na przestrzeni całego roku, chroniąc to albo przed mrozem, albo słońcem.
Komin, czy też chusta wielofunkcyjna, stanowi świetne uzupełnienie czapek – zarówno tych zimowych, jak i z daszkiem. W przypadku tych drugich takie połączenie jest niesamowicie wszechstronnie w jesień oraz wiosnę, kiedy to na przestrzeni dnia pogoda potrafi się drastycznie zmienić.
Podciągnięcie komina na uszy chroni nam… uszy. No i też kark. Zgodnie z naszym własnym poczuciem estetyki, komin można nałożyć na czapkę lub czapkę nałożyć na komin.
Świetną konfiguracją jest założenie komina „na kominiarkę”. Tylną część podciągamy aż po czoło, a przednią zaginamy do środka. Po co? A po to, żeby lepiej przylegało do twarzy. Uwierzcie mi, że tak jest o wiele wygodniej. Dzięki temu też para z wydechu nie uderza mi aż tak w okulary, które tak chętnie wtedy parują. Dodatkowa warstwa materiału na całym czerepie nieźle dociepla.
Jako że chusty są dość cienkie, w przypadku tej czarnej skóra potrafi prześwitywać
Dodatkowym atutem takiego rozwiązania, o którym dowiedziałem się z YouTube, jest zabezpieczenie czapki przed zwianiem, np. podczas szybkiego pływania motorówką. The more you know….
W ten sam sposób komin nosić można we współpracy z beanie czy inną zimową czapką. Polecam wam to rozwiązanie na mrozy, gdyż otrzymujemy nakrycie metodą „na cebulkę”. Zauważyłem, że rozwiązanie to zapewnia mi o wiele lepszy komfort termiczny niż sama gruba czapka. Alternatywnie polecam Wam zakupienie cieniutkiej czapki termoaktywnej do tego samego celu, ale nie o tym jest ten artykuł.
Chusta wielofunkcyjna jako nakrycie głowy
Zdarzało się, że brakowało mi jakiegoś alternatywnego nakrycia głowy. Pewnego wczesnowiosennego dnia (albo jesiennego?) wypożyczyłem sobie rower elektryczny w Gdyni. Miałem przy sobie nowo zakupiony kask i swoją ulubioną czapkę z daszkiem. Problem w tym, że było za chłodno, aby jeździć bez czegoś pod kaskiem, a czapka z daszkiem średnio się z nim „lubi”. Rozwiązaniem w takich momentach jest utworzenie z komina bandany lub cienkiej czapki.
Bandana na dwa sposoby
Wpierw bandana. Znalazłem w sieci dwa sposoby jej utworzenia. Pierwszy jest w mojej opinii nieco przekombinowany.
• Komin wywijamy na lewą stronę.
- Następnie chwytamy przeciwległe krawędzie, tak jak na drugim obrazku poniżej (nie wiem, jak to słownie opisać).
- Pociągamy – utworzyła się bandana ze swojego rodzaju węzłem.
Zakładamy na głowę odpowiednią część, a „supłem” regulujemy zacisk na głowie. Niby to działa, ale jak dla mnie nieco przekombinowane. No i nie naciągniemy jej zbytnio na uszy, przynajmniej w moim przypadku.
Najgorszym elementem tej bandany jest ten dziwny, odstający ogonek z tyłu
Druga metoda, według mnie lepsza i prostsza.
- Komin wywijamy na lewą stronę, choć nie jest to jakoś specjalnie istotne – kwestia estetyki. Wkładamy do niego dłoń, mniej więcej do nadgarstka.
- Nakładamy dłoń z kominem na nasz czerep.
Moja sesja fotograficzna musiała być nie lada niecodziennym widowiskiem z tyloma ciekawymi pozami
- Wolny materiał, leżący na wierzchu dłoni, naciągamy na głowę. Voilà!
Potężna wichura, łamiąc duże drzewa, trzciną zaledwie tylko kołysze. Uważaj, uważaj, uważaj, uważaj…
Taką bandanę założyć można pod kask rowerowy. Pamiętajcie o odpowiednim jej ułożeniu – tak, żeby nie przeszkadzała elementom zaciskającym kask na głowie. Bezpieczeństwo przede wszystkim!
Oprócz prostoty, istotnymi zaletami drugiego sposobu jest dodatkowa ochrona karku przez zwisający materiał oraz możliwość naciągnięcia na uszy dla dodatkowej ochrony. Jest to nakrycie „jednowarstowe”, tj. nasz czerep chroni pojedyncza warstwa materiału.
Niby-czapka
Z odpowiednio długim kominem (a może odpowiednio elastycznym?) możliwe jest także utworzenie w zasadzie pełnoprawnej czapki. Będzie ona cieplejsza od poprzedniej bandany za sprawą dwóch warstw materiału na głowie, które tworzą się przez metodę zakładania.
• Zakładamy chustę na wybraną wysokość – odkrywając lub zakrywając uszy, zgodnie z naszą wolą.
- Chwytamy górną część i zakręcamy z wyczuciem z dwa razy – eliminujemy tym samym tunel.
- Pozostały materiał zakładamy na głowę. W zasadzie to tyle.
Tak oto otrzymujemy pełnoprawną czapkę. Dwie warstwy dadzą nieco większą izolację. Tak, tracimy komin, ale można zabrać ze sobą drugi do roli – uwaga – komina! Kominologia.
A tak na poważnie, to widzę w tym sposobie także możliwość przytrzymania opatrunku przy urazie głowy. Medykiem nie jestem, nie zalecam, jedynie wskazuję POTENCJALNĄ funkcjonalność.
Przy skręcaniu na czubku tworzy się delikatne zgrubienie, ale nie odstaje to jakoś specjalnie w porównaniu do wielu czapek – w ich przypadku w tym miejscu łączą się szwy
Istotna cecha – wymiary kominów
Nie wszystkie kominy cięte są tak samo. Wrapy od Helikon-Tex według mnie należą do tych mniejszych. Zrobimy nimi większość konfiguracji, ale niektóre są trudne – zwłaszcza przy moim obwodzie głowy wynoszącym 61 cm. Próba konfiguracji „niby-czapka” z Wrap Lightweight niespecjalnie się udała. Co ciekawe, Wrap Merino spisał się wyśmienicie – wełniana dzianina jest zdecydowanie bardziej elastyczna.
Warto też wspomnieć o fakcie, że przy tworzeniu kominiarki z komina (jak z czapką z daszkiem), możemy sobie nieco odsłonić szyję. Dlatego też według mnie prawdziwie wielofunkcyjne chusty powinny być jak najdłuższe.
Dla dopasowania istotny jest obwód. Chusty Helikona są bardziej dopasowane, ale nie przesadnie. Taka kominiarka będzie nieźle dopasowana, ale nie ciśnie – z resztą materiał i tak się rozciąga wraz z użytkowaniem. Zwłaszcza wełna.
Ogólnie rzecz biorąc to wolałbym, aby kominy Helikon-Tex były nieco dłuższe i szersze, lubię mieć jakiś zapas.
Wełna vs poliester
Chusty wełniane mają pewne przewagi nad syntetycznymi odpowiednikami. Przede wszystkim chodzi tutaj o długotrwałą świeżość. Wełna, nawet po przepoceniu, nie śmierdzi chociażby w 1/4 tak jak materiały syntetyczne. Przy dłuższych wyjazdach, a w szczególności wtedy, kiedy spodziewamy się przebywania w towarzystwie innych ludzi, świeżość i higiena to dość istotne aspekty.
Minusem wełny jest to, że jak ją zamoczymy, to trochę minie zanim wyschnie. Tak, nie będzie tak mokra jak bawełna (wełna trochę inaczej radzi sobie z wilgocią), ale jednak para z oddechu skończyć się może mokrą plamą. O pocie nie wspominając…
Także – określcie, co jest dla Was ważniejsze i kierujcie się tym przy zakupie.
Syntetyk a syntetyk to dwa różne światy
Wśród kominów z materiałów syntetycznych znaleźć można różne składy. Mam kilka kominów o strukturze niemalże identycznej z Wrap Lightweight (100% poliester) i muszę jednoznacznie stwierdzić, że ta dzianina będzie się mechacić. Także jeśli to komuś przeszkadza, to warto mieć to na uwadze.
Przyznać muszę, że te cienkie poliestrowe kominy schną szybko i są oddychające, ale na poważniejszy wiatr wolę te nieco grubsze. W swojej szafie posiadam chusty o całkowicie innym składzie, zdecydowanie bardziej mięsiste i „śliskie” w dotyku, wykonywane z podobnych mieszanek co odzież termoaktywna.
Jedna z nich cechuje się składem 54% polipropylen, 44% poliamid i 2% elastan. Nie mechaci się, trzyma fason, jest cieplejsza i zdecydowania bardziej wiatroodporna. Jest też większa i bardziej elastyczna, przez co jest bardziej wszechstronna. Chciałbym, żeby Helikon-Tex wprowadził do oferty podobne odpowiedniki w bardziej militarnych i leśnych wzorach. Według mnie takie chusty są po prostu lepsze na jesień i zimę od cienkich, poliestrowych odpowiedników.
Wrap Lightweight czy Wrap Merino? Co wybrać?
Z dwóch chust wielofunkcyjnych Helikon-Tex wybrałbym Wrap Merino. Jest zdecydowanie bardziej rozciągliwy i mogę bez problemu utworzyć z niego więcej konfiguracji. Wygrywa dla mnie także kwestiami higienicznymi – komin często ulega przepoceniu, przez co syntetyk szybko traci świeżość. Wełna ma to, wybaczcie za wyrażenie, gdzieś.
Największym atutem Wrap Lightweight jest wybór kamuflaży: kultowy ERDL oraz PL Woodland. Myślę, że z czasem do oferty włączone zostaną kolejne wzory – w końcu Helikon ma w zanadrzu niezłą kolekcję.
Podsumowanie
Komin czy też chusta wielofunkcyjna – sprawa wydaje się banalna, ale przynajmniej dla mnie taka nie jest. Jest to drobne akcesorium, którego brak potrafi zepsuć cały dzień na zewnątrz. Nowe modele od Helikon-Tex to kropla w morzu oferty kominów, która uzupełnia katalog producenta. Nie wyróżniają się niczym specjalnym od już obecnych na rynku, nie są też wcale gorsze. Wszystko sprowadza się do wymiarów i użytego materiału, czego potrzebujemy, co nam się lepiej sprawdza…
Jakikolwiek wybierzecie, warto mieć go zawsze w plecaku w zestawie z ciepłą czapką, rękawicami i parą skarpet. Taki zestaw przy spadku temperatury sprawi ogromny komfort, a w sytuacji kryzysowej nawet ochroni nasze zdrowie.
Dziękujemy Helikon-Tex za przekazanie chust wielofunkcyjnych do testów:
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.