W skrócie:
- Tradycyjny krój dżinsów pozwala wtopić się w tłum (zgodnie z filozofią „Greyman”), nie tracąc przy tym taktycznej użyteczności.
- Elastyczny materiał Denim Mid oraz pas zapinany na rzep (z dodatkowym ściągaczem) gwarantują swobodę ruchów i świetne dopasowanie.
- Dziewięć przemyślanych kieszeni, w tym rewelacyjnie zaprojektowane przegródki, które z łatwością i bezpiecznie mieszczą duże smartfony (np. Galaxy S24 Ultra) czy sprzęt EDC.
- Spodnie doskonale sprawdzą się w codziennym użytku miejskim, stylizacjach business casual, a także podczas lekkiego trekkingu.
Greyman, czyli ukryć się w tłumie
Greyman to styl życia i filozofia, które skupiają się na tym, by być niewidocznym w tłumie. W naprawdę dużym uproszczeniu ludzie hołdujący zasadom tego stylu życia starają się umyślnie nie wyróżniać się na ulicy. Ubierają się w kolory neutralne (granat lub beż), unikają wojskowej „stylówy” i nie chcą epatować drogimi przedmiotami (na przykład zegarkami, telefonami czy złotymi łańcuszkami). To właśnie ten styl życia nadał nazwę linii produktów Helikona, w tym spodniom Greyman Jeans, które są bohaterami dzisiejszego materiału.
Jak wyglądają dżinsy Helikona?
Greyman Jeans to niskoprofilowe dżinsy o dość tradycyjnym kroju (czyli ani za szerokie, ani za wąskie). Wykonane są z granatowej tkaniny noszącej nazwę Denim Mid. Składa się na nią głównie bawełna (która odpowiada za dżinsowość materiału) i poliester (odporność na ścieranie) oraz domieszki syntetycznego jedwabiu i elastanu. Dzięki temu materiałowi spodnie są wytrzymałe i dobrze leżą na ciele, a także lekko się rozciągają, co sprawia, że nosi się je naprawdę wygodnie.
Spodnie te mają całkiem solidną regulację w pasie. Są zapinane na rzep, co sprawia, że łatwo je poluzować nawet na mniej więcej 10 cm. Dodatkowo w tylnej części pasa, powyżej karczka, znajduje się elastyczny ściągacz, dzięki któremu spodnie nie tylko lepiej się układają, ale zapewnia on także całkiem spory komfort podczas chodzenia. Poza rzepem spodnie mają też metalowy zamek firmy YKK. Przy okazji warto też wspomnieć o szlufkach – są szerokie i całkiem dobrze współpracują nawet z szerokimi pasami. Jednakże w związku z ich rozmiarem ciężko do nich cokolwiek doczepić. Zabrakło mi tutaj takich mini pętelek przy przednich szlufkach, jakie są na przykład w helikonowskich spodniach SFU Next Mk2.
Kieszenie i kieszonki w Greyman Jeans
Opisywane dziś „teksasy” mają dziewięć kieszeni. Z przodu, poza tymi dwoma „zwyczajnymi”, jest też typowa w dżinsach „watch pocket” oraz popularne w spodniach Helikona tak zwane kieszenie przednie. Te małe kieszonki to prawdziwe mistrzostwo świata. Po raz pierwszy poznałem ten typ kieszeni, gdy zacząłem nosić spodnie od Helikon-Tex, a teraz nie mogę sobie wyobrazić życia bez nich. Idealnie mieszczą się w nich klucze, mały portfel, futerał na słuchawki czy zapalniczka i robią to bardzo wygodnie, bez uwierania, co czasem zdarza się w wypadku zwykłych kieszeni. Jestem osobą o całkiem sporym brzuchu i w niektórych spodniach czasem trudno mi grzebać w kieszeniach. Te małe kieszonki przednie znacznie ułatwiają mi życie.
Żeby nie było – przymierzyłem też do watch pocket moją 35-milimetrową cebulę (czyli kieszonkowy zegarek). Mieści się ona w kieszeni bardzo dobrze i w żaden sposób nie uwiera podczas noszenia.
Tylne kieszenie podzielone są na dwie przegródki każda. Co ważne – podzielone przegródki nie są symetryczne. Te wewnętrzne (czyli znajdujące się od strony karczka) mają 13 cm, a te zewnętrzne 9 cm. Taka szerokość sprawia, że stabilnie mieszczą się w nich takie przedmioty jak telefon. Mam Samsunga Galaxy S24 Ultra i bardzo dobrze mieści się nawet w zewnętrznej kieszeni. Co zaskakujące, leży w niej bardzo wygodnie i zupełnie nie utrudnia ruchów.
Pisząc o kieszeniach, trzeba też wspomnieć o tych „zwyczajnych”. Są one odpowiednio głębokie i wyprofilowano je tak, że bez trudu zmieścimy w nich sprzęt taki jak folder, latarkę lub inny sprzęt z klipsem do noszenia „deep-carry”. Co ważne są one też dodatkowo obszyte więc mimo dość długiego noszenia nie ma problemów z wycieraniem się brzegów od folderowego czy latarkowego klipsa
Wygoda noszenia
Od jakiegoś czasu noszę spodnie Greyman Jeans, gdy pozwalają na to warunki. Ubieram je głównie „na miasto”, choć parę razy włożyłem je także na tak zwany „lekki trekking” po okolicznych wertepach.
Spodnie, cóż… spełniają swoją podstawową rolę w stopniu bardzo przyzwoitym. Chodzi się w nich całkiem wygodnie, a domieszkowany elastanem materiał nie utrudnia ruchów. Nie czułem żadnego dyskomfortu niezależnie od tego, czy człapałem noga za nogą, czy podbiegałem. Wygodnie także się w nich siedzi. Nie uwierają w żadnym miejscu i leżą, no… jak każde solidne spodnie. Całkiem fajnie też sprawdza się zapięcie na rzep. Jest on bardzo solidny i po kilku miesiącach nadal trzyma tak samo mocno jak pierwszego dnia. Warto jednak uważać z nim w pobliżu wszystkich mocno mechacących się kocy gdyż haczyki przyciągają wszystkie kłaczki jak magnes.
To, co wyróżnia je zdecydowanie na plus i sprawia, że chętnie je zakładam, gdy muszę gdzieś wyjść, to kieszenie. A dokładniej: małe kieszonki z przodu i zewnętrzne kieszenie tylne.
Te pierwsze ze względu na wygodny dostęp do drobiazgów są pełne regularnie – klucze, zapalniczka czy słuchawki doskonale się tam mieszczą i bardzo wygodnie się z nich korzysta. Kieszenie tylne-zewnętrzne, jeżeli mam być całkowicie szczery, początkowo całkowicie zignorowałem. Rzadko wsadzam coś do tylnych kieszeni, i to zwykle na krótko. Podczas którychś jednak zakupów, potrzebując wolnych rąk, by spakować plecak, włożyłem telefon do tylnej zewnętrznej kieszeni. Wtedy spłynęła na mnie iluminacja. Wiecie… Jedna z tych chwil, w których oblewa was światło punktaka, a w uszach brzmią chóry anielskie. Poczułem, że mój telefon wylądował na najwłaściwszym miejscu z możliwych – wygodnym i, co najważniejsze, niezawadzającym. Moje urządzenie jest duże i jeszcze zabezpieczone solidnym „kejsem”, a i tak leży w niej bardzo wygodnie i z leciutkim luzem. Co więcej, kieszeń ta umieszczona jest dodatkowo tak, że bardzo wygodnie można usiąść z telefonem w kieszeni bez szans na jego uszkodzenie. Może jestem dziwny, albo spędziłem ostatnie lata, ukrywając się pod kamieniem, ale pierwszy raz mam spodnie z tak umieszczoną kieszenią i muszę powiedzieć, że kocham to rozwiązanie miłością szczerą. Do spodni miejskich, czyli takich, gdzie telefon nosimy zawsze i powinien być umieszczony w łatwym w dostępie miejscu – bajka.
A co z wytrzymałością na pranie?
Graymany prałem kilkukrotnie i w tym czasie nie skurczyły się one zupełnie i nadal leżą jak ulał jednak leciutko straciły kolor. Za pierwszym razem mocno zafarbowały one wodę z pralki jednak za potem barwnika było za każdym razem mniej. Przy trzecim praniu wiedziony potrzebą dorzuciłem do dżinsów kawałek białej bawełny żeby sprawdzić czy zafarbują i hmm… zdania oglądających efekt prania są podzielone – część z oglądających materiał powiedziała, że nabrał „zimnej bieli” w porównaniu do innych kawałków, a inni że po prostu lepiej się wyprał. Tak czy inaczej lepiej nie mieszać ich przez pierwsze kilka prań z rzeczami, których koloru nie chcecie „zbłękitnić”.
Greyman Jeans to fajne spodnie „na miasto”
Greyman Jeans, jak już pisałem, mają taki pół-obcisły, „klasyczny” krój i są ciemnoniebieskie, a w zasadzie granatowe. Nie znajdziemy na nich też tak zwanych „modnych przetarć” ani rozjaśnień. Dodatkowe kieszenie są dyskretne i trudne do wypatrzenia na pierwszy rzut oka. Doskonale nadają się więc zarówno do codziennego chodzenia po mieście, jak i na okazje wymagające bardziej formalnego stroju. Przyzwoicie wpasują się w styl „business casual” i będzie można się w nich wybrać do pracy w biurze czy na spotkanie ze znanym już sobie klientem. Dobrze sprawdzą się podczas piątkowego pubbingu i pozwolą nam nie tylko się nie wyróżniać, ale dodadzą nieco casualowej elegancji.
Kilka słów na koniec
Greyman Jeans to spodnie wygodne i wyposażone w kilka dodatkowych bajerów, które jednocześnie doskonale nadają się na wypady do miejskiej dżungli i całkiem dobrze poradzą sobie w sytuacjach spotkań rodzinnych lub jako część stroju business casual. Jednocześnie są one też na tyle solidne, by można w nich iść na lekki trekking – na przykład na spacer po okolicznych wzgórzach czy na szybki wypad do lasu. Dobrze pomieścimy w nich nasze podstawowe EDC i nie powinny paść ofiarą przypadkowego starcia z krzakami.
Bardzo dobrze uzupełniają moją garderobę i jestem z nich naprawdę zadowolony. Polecam!
Dziękujemy Helikon-Tex za udostępnienie spodni Greyman Jeans do testów.
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.