Przez ostatnie tygodnie przez moje ręce przeszło kilka plecaków. Niektóre, jak opisywana niedawno nowa wersja Kostki od Wisportu, spędziły na moich plecach więcej czasu, inne były o wiele bardziej tymczasowe i służyły tylko zadaniowo. Od dobrych kilku tygodni chodzę z EDC Backpack i sprawdzam, czy wart jest swojej nazwy.
Wygląd zewnętrzny
EDC Backpack to średniej wielkości plecak przeznaczony zarówno na miasto, jak i w bardziej dziki teren. Po pełnym zapakowaniu ma 46 cm wysokości, 29 cm szerokości i niecałe 14 cm grubości. Przekłada się to, jak podaje producent, na 21 litrów pojemności. Całość wykonana jest z licencjonowanej Cordury 500D, co daje plecakowi pewną wodoodporność i naprawdę solidną wytrzymałość. Cała konstrukcja, wraz z szelkami i osprzętem, waży nieco ponad kilogram.
Z przodu i po bokach wszyte są po trzy taśmy zgodne z systemami MOLLE (Modular Lightweight Load-bearing Equipment) i PALS (Pouch Attachment Ladder System). Taśmy z przodu mają po pięć komórek, te z boku po trzy. Dzięki temu możemy dopiąć dodatkowe kieszenie, którymi nie tylko łatwo zwiększymy pojemność plecaka, ale także go zuniwersalizujemy. Ja na przykład na co dzień dopinam na bocznych taśmach pokrowiec na kubek termiczny, dzięki czemu mam zawsze pod ręką gorącą kawę, która przy jesienno-zimowej pogodzie potrafi być prawdziwym zbawieniem. Taśmy MOLLE uzupełnia regulowany shock cord zawinięty w kształt ósemki. Dzięki niemu możemy przytroczyć do plecaka kurtkę albo nawet (jak się uprzemy) karimatę.
Z przodu plecaka znajduje się także miejsce na nasze wrzepki, dzięki którym możemy go spersonalizować. Całość uzupełniają dwa całkiem sprytnie regulowane paski kompresyjne, które pozwalają nie tylko na zmianę kształtu plecaka, ale i stabilizację dłuższych przedmiotów doczepionych do bocznych pasków MOLLE.
Opisując zewnętrzne parametry plecaka, warto też wspomnieć o zamkach zabezpieczających kieszenie. Mają kształt odwróconej litery U i są bardzo solidne (w końcu wyprodukowała je firma YKK). Otwierają się do mniej więcej połowy plecaka (czyli nie da się go otworzyć tak, jak na przykład walizki) i są zabezpieczone specjalnymi kołnierzami, które mają dodatkowo chronić wnętrze przed przemoknięciem. Choć same kołnierze wydają się skuteczne (tu mogę tylko gdybać, bo dawno nie wyszedłem na solidną ulewę), to są one też potężnie niewygodne w trakcie codziennego użytkowania, gdy regularnie blokują suwak i trzeba przy nim majstrować, by go uwolnić.
System nośny i szelki
EDC Backpack ma całkiem solidny system nośny jak na plecak w tym przedziale cenowym. Jego podstawą jest stelaż z metalowego płaskownika ukryty wewnątrz plecaka w specjalnej kieszonce. Na upartego możemy go usunąć, ale muszę przyznać, że jest to pewne wyzwanie. Jest on jednak bardzo pożądany i zapewnia dużą sztywność całej konstrukcji. Tylny panel to dwie oddzielone od siebie poduszki z pianki obłożone siateczką. Taka konstrukcja to zbawienie latem, gdyż dzięki niej plecy lepiej oddychają, a pot ma którędy spływać.
Szelki są bardzo wygodne. Mają szerokie i wyprofilowane poduszki z taką samą siateczką jak ta na tylnym panelu. Wygodnie reguluje się ich długość zarówno przy zdjętym, jak i założonym plecaku, dzięki sprytnemu systemowi opartemu na blokadzie z zabezpieczonej rzepem taśmy. Szelki mają też klamry, dzięki którym możemy szybko wypiąć się z plecaka, gdy na przykład o coś zahaczymy. Każda z nich ma też D-ringa i trzy przegródki (jedną poziomą i dwie pionowe), do których możemy doczepić dodatkowy lekki szpej.
System nośny uzupełniają pasy – biodrowy i piersiowy. Ten pierwszy, jak to zwykle bywa w mniejszych plecakach, to szeroka i mocno regulowana taśma, dzięki której część obciążenia przeniesiemy na biodra. Jest ona przy okazji dość długa i nawet ja, będąc człowiekiem o słusznym rozmiarze w pasie, mam jeszcze całkiem duży jej zapas. Bardzo podoba mi się to, jak zaprojektowano pas piersiowy. Możemy go bardzo przyzwoicie wyregulować w pionie, co pozwala dopasować go do sylwetki. W poziomie natomiast za sporą część regulowania długości odpowiada elastyczna taśma, dzięki której pas bardzo dobrze przylega do piersi. To pierwszy plecak, jaki mam, który posiada taki system, i muszę powiedzieć, że jestem zachwycony tym, jak dobrze i wygodnie stabilizuje on całość, czyniąc noszenie prawdziwą przyjemnością.
Przy okazji pisania o pasach warto też wspomnieć o tym, że wszystkie regulowane elementy plecaka, czyli paski przy szelkach, te kompresyjne i oczywiście nośne, zabezpieczone są rzepami lub taśmą elastyczną. Dzięki temu wszystkie one są dobrze zabezpieczone i nic nam nie zwisa, co daje nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale sprawia też dobre wrażenie estetyczne.
Co w środku
Opisywany dziś plecak ma dwie komory – mniejszą przednią i większą tylną. Obie są zamykane, jak wspomniałem wcześniej, na niezależne zamki otwierające je mniej więcej do połowy. Kieszenie EDC Backpack są puste i nie znajdziemy w nich nawet jednego wszytego organizera. Zamiast tego w zewnętrznej kieszeni jedna ze ścian pokryta jest rzepowymi pętelkami, a w wewnętrznej umieszczono dwie pętle z taśmy. Ma to sprawić, że wnętrze opisywanego plecaka będzie maksymalnie modyfikowalne. Pętelki stanowią część systemu VIS (Versatile Insert System), który pozwala nam na doczepianie odpowiednio zaprojektowanych insertów i organizerów (można je znaleźć w ofercie Helikona), a pętle w tylnej kieszeni pozwalają na podwieszenie dwustronnego organizera Insert Backpack Panel. Dzięki temu rozwiązaniu możemy samodzielnie dopasować przestrzeń plecaka do naszych upodobań i potrzeb, a jednocześnie wszystko rozmieścić stabilnie dzięki rzepom systemu VIS. Zależnie od tego, czy będzie to plecak w teren, do szkoły, pracy czy na studia, najodpowiedniejsze wypełnienie wnętrza sprawi, że będzie nam się nosiło wygodnie cały nasz osprzęt.
Warto tu zauważyć, że o ile większość organizerów jest zdecydowanie opcjonalna, to moim zdaniem Backpack Panel stanowi niezbędne uzupełnienie opisywanego plecaka. Ma on dwie strony. Z jednej to dwie kieszenie – siatkowa i materiałowa z gumką, a z drugiej cztery rzędy taśmy z systemem MOLLE/PALS i pętelki VIS. W kieszeniach zmieści się mniejszy laptop i myszka. Mniejszy to znaczy trzynasto-, czternastocalowce wchodzą bardzo ładnie, a moja dość cienka Yoga Slim 7, która ma 15,3 cala, mieści się na styk.
Wygoda użytkowania
Ostatnie kilka tygodni spędziłem na krótszych i dłuższych wypadach z EDC Backpack na plecach. Ze względu na pogodę ograniczyłem się raczej do miasta, ale i tak helikonowy „Ekstremalnie Duży Chlebak” pokonał ze mną dziesiątki kilometrów. Brałem go do miejskiej komunikacji, korzystałem z niego w miejscach użyteczności publicznej, galeriach, sklepach i podczas długich spacerów – zawsze sprawował się bardzo dobrze.
Tylny panel jest bardzo wygodny, a płaskownik i pasy sprawiały, że zawsze wszystko nosiło się naprawdę komfortowo. Nie bolały mnie plecy nawet po obciążeniu całości kilkoma kilogramami zakupów i zrobieniu dodatkowych kilometrów, żeby sprawdzić, jak to zadziała.
Początkowo miałem problem z tym, jak nosić w środku laptopa, ale po jakimś tygodniu i odkryciu Backpack Panelu ten problem szybko się rozwiązał. Pewną niedogodnością był też brak kieszeni na kubek, ale to także rozwiązałem, dopinając dodatkowy do niego trzy dodatkowe kieszenie od Helikona – Competition Utility Pouch, General Purpose Cargo Pouch oraz Guardian Multi Pouch. Dzięki nim mogłem lepiej rozłożyć noszony przy sobie szpej i w wygodniejszych miejscach dać na przykład apteczkę czy powerbank. Dzięki temu plecak bardzo mocno zystał na użyteczności. Nadal jednak nie wymyśliłem gdzie i jak przyczepić kieszeń na termokubek.
Moje miejskie EDC zmieściło się bardzo dobrze w przedniej kieszeni, a dzięki popakowaniu większości w estetyczne organizery i przypięciu do systemu VIS całość była stabilna i bezpieczna. Muszę przyznać, że rozmieszczanie wszystkiego i modyfikowanie zawartości plecaka sprawiło mi wiele frajdy i choć trochę czasu zajęło mi, nim ułożyłem wszystko tak, by mi odpowiadało, to sam proces też był bardzo przyjemny.
Jeśli miałbym na coś pomarudzić, to, tak jak już wspominałem, na zamki i chroniące je kołnierze. Suwak potrafił wciągnąć kołnierz w najbardziej uciążliwym momencie (na przykład w sklepie) i trzeba go było odblokowywać. Trochę mi także brakowało pętelek w wewnętrznej kieszeni. Dodatkowa „ściana” do podwieszenia szpeju byłaby niezmiernie użyteczna. Czasem przeszkadza też niezbyt duża całościowa pojemność. O ile mieszczę się naddatkiem ze swoim szpejem EDC to gdy przychodzi czas na zakupy wracając do domu to przestrzeń w środku kurczy się nieubłaganie do tego stopnia, że musiałem zacząć nosić wewnątrz dodatkową torbę na zakupy…
Kilka słów na koniec
Gdy zobaczyłem puste wnętrze i brak jakichkolwiek wszytych organizerów, miałem wrażenie, że w środku jest jakoś tak… łyso. Dopiero gdy zacząłem wypełniać środek panelami i organizerami i zobaczyłem, jak to wszystko się ładnie spina, zrozumiałem ideę stojącą za EDC Backpack, czyli maksymalna modyfikowalność i dopasowywalność do użytkownika i warunków, w jakich będzie używał plecaka. Dzięki systemom VIS i MOLLE/PALS mam teraz plecak spełniający wszystkie moje potrzeby. Oczywiście wymagało to poniesienia dodatkowych kosztów na zakup „wypełniaczy”, ale dzięki temu jesteśmy pewni, że nasz „Ekstremalnie Duży Chlebak” spełni swoje EDC-owe założenia i będzie nam służył tam, gdzie go będziemy potrzebować.
Dziękujemy Helikon-Tex za przekazanie plecaka EDC Backpack do testów.
Artykuł zawiera lokowanie produktów:
- Competition Utility Pouch
- General Purpose Cargo Pouch
- Guardian Multi Pouch
- Insert Backpack Panel
- Insert Document Case
- kurtka Husky, spodnie, SFU Next, czapka Wanderer Beanie
Współpraca reklamowa. Testy produktów prowadzimy niezależnie, opinie są wyłączną oceną autorki lub autora. Reklamodawca nie ma możliwości ingerencji w treść recenzji
Komentarze
Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.